
Prywatna Zabawka Alfy
Eve Frost · Zakończone · 270.1k słów
Wstęp
„Niech słyszą,” warknął, wpychając się we mnie głębiej.
Zatkało mnie, doznanie było zbyt intensywne, bym mogła się oprzeć.
„Proszę,” błagałam, mój głos ledwo słyszalny. „Nie tak. Za głęboko. Ktoś tam jest—”
„Niech wiedzą, do kogo należysz,” powiedział Drake, przyspieszając tempo.
Telefon na jego biurku zadzwonił, przenikliwie i natarczywie. Usta Drake’a wykrzywiły się w okrutnym uśmiechu.
„Odbierz,” rozkazał, nie przerywając ruchów.
„Co? Nie mogę—”
Sięgnął i nacisnął przycisk głośnomówiący, jego druga ręka wciąż trzymała mnie za biodro z siłą, która mogła zostawić siniaki.
„Biuro pana Stone’a,” udało mi się powiedzieć, walcząc, by utrzymać głos w ryzach, podczas gdy on nadal się we mnie poruszał.
„Elsa?” Zaniepokojony głos Kayli wypełnił pokój. „Wszyscy czekamy w sali konferencyjnej. Minęło już piętnaście minut od ustalonego czasu.”
Oczy Drake’a spotkały się z moimi, nadal poruszając się we mnie, wyzywając mnie, bym nas zdradziła.
„Ja—” „Przepraszam, Kayla. My tylko... kończymy pewne ważne... sprawy.”
Elsa Hale jest Omegą wielokrotnie rozdzieraną przez los. W surowej hierarchii Stada Obsidianu jej istnienie jest jak pył w cieniu—pogardzana, wykorzystywana, lecz nigdy naprawdę dostrzegana. Jej matka cierpi na zatrucie srebrem, a kosztowne leczenie zaciska się wokół ich szyj jak pętla. A Drake Stone, bezwzględny Alfa Stada Obsidianu, wiąże ją przy sobie na dziesięć lat kontraktem: zapewnia jej ochronę, ale odbiera godność; posiada jej ciało, ale odrzuca jej duszę.
„Jesteś tylko moją tymczasową towarzyszką, Elso,” jego złote oczy palą jej skórę w ciemności, „nie oczekuj niczego więcej.”
Jednak gdy Elsa zwija się na podłodze swojego mieszkania, jej palce muskają płaski brzuch, nadal myśli o tym nienarodzonym dziecku. Teraz, gdy Drake publicznie wybrał inną kobietę. W dziesiątym roku kontraktu, Elsa ucieka. Drake, z opóźnieniem uświadamiając sobie swoją miłość, czy kiedykolwiek zdoła ją odzyskać?
Rozdział 1
Elsa
Czułam jego wzrok na sobie z drugiej strony stołu. Mimo że wokół mnie siedziało tuzin członków stada Czarny Obsydian, przy długim mahoniowym stole w posiadłości rodziny Stone, byłam świadoma tylko jego.
Drake Stone. Mój Alfa. Mój pracodawca. Mój dręczyciel.
Cholera jasna, dlaczego on nadal tak na mnie działa? Jako jedna z nielicznych Omeg w stadzie Czarny Obsydian, przyzwyczaiłam się do bycia obserwowaną. Rodzina Stone kontrolowała rdzeń stada od pokoleń, a także ich posiadłość.
Jego noga wyciągnęła się pod stołem, celowo zahaczając o moją kostkę. Jestem jego asystentką na wysokim stanowisku i kochanką. Trzymaj się, Elsa.
"Muszę się odświeżyć," wymamrotałam, wstając z miejsca. Kilku członków stada spojrzało na mnie, ale tylko na chwilę. Ruchy Omegi nie były warte śledzenia.
Wymknęłam się z jadalni, wypuszczając oddech dopiero, gdy dotarłam do korytarza na drugim piętrze. Moja macica skurczyła się boleśnie - coś było nie tak. Inaczej niż zwykłe comiesięczne skurcze. Czułam się źle od tygodni. Cholera, to boli bardziej niż zwykle. Coś jest zdecydowanie nie tak.
"Uciekasz, Elso?"
Zamarłam. Drake stał na końcu korytarza, jego wysoka sylwetka blokowała światło. Podążył za mną. Moje serce waliło w piersi, jakby chciało uciec - dokładnie tak, jak ja.
"Potrzebowałam chwili," powiedziałam, cofając się instynktownie. Moje ciało już mnie zdradzało, przygotowując się na jego obecność - wilgoć między udami, przyspieszone tętno. Zdradliwe ciało. Zdradliwa biologia.
Jego nozdrza rozchyliły się. "Twój zapach się zmienił. Coś jest inaczej."
Zanim zdążyłam zaprotestować, był już obok mnie, jedną ręką chwytając moją nadgarstek, drugą otwierając drzwi. Jego prywatne pokoje. Wepchnął mnie do środka i zamknął drzwi za nami. Nie, nie, nie. Nie tutaj, gdy cała jego rodzina jest na dole.
"Drake, to rodzinne spotkanie, nie możemy—"
"Nie mogę?" Jego oczy błysnęły złotem, wilcze oczy zastąpiły ludzkie. "Po dziesięciu latach nadal kwestionujesz, co mogę, a czego nie mogę z tobą robić?"
Przycisnął mnie do drzwi, jego usta przy mojej szyi. Nikt nie wiedział - oficjalnie byłam tylko jego asystentką, podczas gdy Vera Horton była jego prawdziwą partnerką. Nie taka jednorazowa Omega jak ja.
"Doprowadzasz mnie do szaleństwa," warknął, rozdzierając moją bluzkę. Czułam, jak guziki pękają i rozsypują się po podłodze.
Próbowałam go odepchnąć, ręce płasko na jego piersi. "Proszę, nie tutaj. Twoja rodzina—" Usłyszą nas.
Jego odpowiedzią był głęboki warkot, gdy odwrócił mnie, podciągając moją spódnicę wokół talii. "Wiedzą, że lepiej nie przerywać mi."
Jego zęby musnęły mały czarny znamię na karku. Boże, nienawidzę, jak bardzo się podniecam, jak moje ciało się poddaje, podczas gdy mój umysł krzyczy w proteście.
Nagle, ostry ból przeszył mój brzuch. Nie zwykły ból pożądania, ale coś nie tak - głęboko nie tak. Jakby coś we mnie się rozrywało.
"Drake, przestań!" wysapałam. "Coś jest nie tak. To boli!"
Nie przestał. Ból się nasilił, a w desperacji ugryzłam jego przedramię, wystarczająco mocno, by wywołać krwawienie.
Odsunął się, warcząc. "Co do cholery, Elso?"
Upadłam na podłogę, kuląc się wokół brzucha. "To boli," jęknęłam. Ból był inny niż cokolwiek, co wcześniej czułam, przechodząc przez miednicę falami.
Oczy Drake'a zwęziły się, gdy zauważył krew spływającą po moich udach. Powąchał, a potem się odsunął, poprawiając ubranie. Jego wyraz twarzy zmienił się z pożądania na chłodną obojętność w sekundach.
"Twój cykl jest wcześniej," powiedział obojętnie. "Użyj tylnego schodka. Nie pozwól, żeby to wpłynęło na spotkanie stada." Ani śladu troski. Mogłabym umierać, a on nadal priorytetowałby swoje pieprzone stado.
Ledwo dotarłam do szpitala. Słowa lekarza z izby przyjęć dudniły mi w głowie: "Byłaś w ciąży. Wczesne poronienie. Wiedziałaś?"
Nie wiedziałam. Sześć tygodni. Dziecko Drake'a. Stracone. Dziecko. Nosiłam dziecko. I teraz go nie ma, zanim nawet wiedziałam, że istnieje.
"Czy twój partner przyjdzie?" zapytała pielęgniarka.
"Nie mam partnera," wyszeptałam. Tylko kontrakt. Tylko interesy. Tylko dekada mojego życia podpisana na rzecz mężczyzny, który widzi we mnie wygodną dziurę do pieprzenia.
Następnego dnia, po raz pierwszy od dziesięciu lat, nie pojawiłam się w Stone Industries. Spędziłam dzień w szpitalnym łóżku, wpatrując się w sufit, zastanawiając się, jak tu trafiłam—Omega uwięziona w dziesięcioletnim kontrakcie z Alfą, który widzi we mnie tylko własność. Jak mogłam do tego dopuścić?
Myśli wróciły do tej nocy sprzed dziesięciu lat. Klub Eclipse—ekskluzywne miejsce, gdzie potężne wilkołaki załatwiały interesy z dala od ciekawskich oczu. Byłam zdesperowana, koszty leczenia zatrucia srebrem mojej matki rosły z dnia na dzień. Żadne ubezpieczenie nie obejmowałoby Omegi z jej stanem.
Pamiętam ciężar tacy w moich rękach, gdy podawałam drinki, jak oczy Drake'a zatrzymały się na mnie z drugiego końca sali. Przywołał mnie do swojego stolika, te złote oczy oceniały mnie jak towar.
"Nieparowana Omega," powiedział, nozdrza mu się rozszerzyły. "Pracująca tutaj, z wszystkich miejsc."
"Potrzebuję pieniędzy," odpowiedziałam, śmielej niż Omega powinna zwracać się do Alfy.
Tej nocy, po mojej zmianie, czekał w swoim czarnym Bentleyu. "Mam dla ciebie propozycję."
Warunki były jasne: dziesięcioletni kontrakt. Publicznie miałam być jego asystentką, prywatnie jego tymczasową partnerką. Wynagrodzenie pokryłoby więcej niż koszty leczenia mojej matki. W zamian należałam do niego—wyłącznie.
"Podpisz tutaj," powiedział, przesuwając podwójne kontrakty na stole w swoim domu. "Kontrakt o pracę dla pozorów. Kontrakt partnerski dla rzeczywistości."
Podpisałam oba, długopis ciężki w mojej ręce. Jego uśmiech, gdy zabierał kontrakty, przeszył mnie dreszczem—satysfakcja, nie życzliwość. Oznaczył mnie tej samej nocy, pieczętując naszą umowę w najbardziej pierwotny sposób.
"Teraz jesteś moja," wyszeptał. "Na dziesięć lat."
Wróciłam do teraźniejszości, mój telefon zabrzęczał o 23:00. Głos Drake'a przeciął ciszę bez powitania: "Bartlett Plaza. Dwadzieścia minut. Nie każ mi powtarzać."
"Jestem w szpitalu." Ty bezduszny draniu. Właśnie straciłam twoje dziecko.
"Nie obchodzi mnie, czy jesteś w piekle. Dwadzieścia minut."
Połknęłam leki przeciwbólowe, spryskałam się neutralizatorem zapachu, aby ukryć szpitalny zapach, i wezwałam taksówkę. W samochodzie nałożyłam makijaż, aby ukryć bladość, i przebrałam się w zapasowy strój, który zawsze trzymałam w torbie awaryjnej. Pieprz się, Drake.
Prywatna sala restauracji Summit pachniała drogim whisky i męskimi wilkołakami, kiedy przyjechałam. Trzech dyrektorów Moon Shadow spojrzało na mnie, ich oczy bezwstydnie śledziły moje ciało. Świetnie. Kolejni wilkołacy traktujący mnie jak mięso.
"Nareszcie przybyła ładna asystentka," powiedział jeden, przyciągając mnie do siebie, jego ramię oplotło moją talię. Jego palce wbijały się w moje biodro, posiadawcze i bezczelne.
Szukając Drake'a, znalazłam go na czele stołu z Verą - nową asystentką stażystką, przyciśniętą do jego boku. Miała na sobie obcisłą czarną sukienkę, jej ręka posiadawczo na jego udzie. Spotkał moje oczy bez emocji. Ani śladu troski po tym, co się dziś stało. Ani jednego pieprzonego smsa z pytaniem, czy wszystko w porządku.
"Panowie, to tylko moja asystentka," przedstawił mnie Drake. "Opieka nad klientami to jej obowiązek." Tylko jego asystentka. Tylko usługodawca.
Przetrwałam trzy godziny bycia obmacywaną, obserwując, jak Drake chroni Verę przed podobnym traktowaniem. Kiedy wyszli wcześniej—"Vera potrzebuje odpoczynku"—zostałam, aby sfinalizować kontrakty, zgodnie z poleceniem. Oczywiście, że cenna Vera potrzebuje ochrony, podczas gdy mnie rzucają na pożarcie wilkom.
O 3:00 nad ranem upadłam na tylne siedzenie prywatnego samochodu Drake'a, moje ciało rozpalone od ustępującego działania leków przeciwbólowych. Myślałam, że pojechał do domu z Verą, ale wślizgnął się obok mnie, pachnąc drogą wodą kolońską i perfumami Very.
"Byłaś dziś przydatna," powiedział, zakuwając moje nadgarstki w kajdanki, zanim zdążyłam zaprotestować. "Ale musisz pamiętać o swoim miejscu."
Rozpiął spodnie, odsłaniając już twardą długość, i brutalnie pchnął moją głowę w dół. "Użyj ust. Teraz," rozkazał.
Ostatnie Rozdziały
#247 Rozdział 247
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#246 Rozdział 246
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#245 Rozdział 245
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#244 Rozdział 244
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#243 Rozdział 243
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#242 Rozdział 242
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#241 Rozdział 241
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#240 Rozdział 240
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#239 Rozdział 239
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#238 Rozdział 238
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.












