CH137

Znowu złapaliśmy jedzenie i ruszyliśmy do bractwa Ryana, gdzie, jak się okazało, Ben był pod strażą swoich braci z bractwa. Ryan przywitał nas przy drzwiach. Jego oczy rozjaśniły się na widok jedzenia.

"Myślę, że może faktycznie zje tę kanapkę. Dzięki."

Poprowadził nas na górę, gdzie Ben był owinięt...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie