Rozdział 110

Kruczy

To miało sens. Chirurg był zbyt wysoko postawiony, by brudzić sobie ręce operacjami na ulicy. Ale to było połączenie - pierwszy prawdziwy trop, jaki miałem od momentu przebudzenia się w ciele Kruczego.

"Dobrze," powiedziałem, już kalkulując najszybszą trasę. "Idę tam teraz."

"Naprawdę?" Gł...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie