Rozdział 130

Raven

Nie miałem szansy zrobić pierwszego ruchu.

Kojoty ruszyły naprzód jak jeden, skoordynowany atak futra, zębów i wściekłości. Żadnych ostrzegawczych warczeń, żadnego pozowania—tylko czysta, bezmyślna agresja.

*Dokładnie tego się spodziewałem po zwierzętach, które straciły strach przed ludźmi....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie