Rozdział 152

Kruczek

Słowa ledwie opuściły jej usta, gdy drzwi wybuchły.

Nie metaforycznie. Nie stopniowo. Wzmocniona stal eksplodowała do środka jak puszka trafiona przez pociąg towarowy, odłamki świszczące przez gęste od dymu powietrze w błyszczących łukach śmierci.

Chwyciłem Scarlet za ramię i pociągnąłem ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie