Rozdział 174

Kruczek

Namiot mógł być grobowcem. Całkowita, dusząca cisza.

Kandydat najbliżej stołu - chudy facet, który był o sekundy od sięgnięcia po puszkę - nagle cofnął rękę, jakby metal go oparzył. Inni poszli za jego przykładem, wyraz twarzy zmieniał się z głodu na podejrzliwość.

Twarz Maddoxa pociemnia...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie