Rozdział 184

Raven

Wschód słońca nad wyspą był wręcz zbrodniczo piękny.

Wyprowadzono nas o 0500 - bo nie daj Boże, żeby wojsko pozwoliło komukolwiek spać po świcie - do czegoś, co można było opisać jedynie jako naturalny amfiteatr. Polana znajdowała się na klifie z widokiem na Pacyfik, otoczona palmami, które ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie