Rozdział 255

Raven

Kabina helikoptera wypełniła się dziwną, elektryczną ciszą — taką, która zapada po burzy, gdy wreszcie przestaje padać. Oparłam się o zimną metalową ścianę, obserwując, jak dymiące ruiny Doliny Śmierci kurczą się do srebrzystej plamy na pustynnym dnie poniżej.

Ręka mnie bolała. Nie od rany ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie