Rozdział 260

Raven

Prywatny odrzutowiec wylądował na lotnisku LAX właśnie wtedy, gdy słońce zachodziło, malując niebo pełne smogu na odcienie pomarańczu i fioletu, które byłyby romantyczne, gdybym nie katalogowała już mentalnie siedemnastu różnych dróg ucieczki z lotniska.

Stare nawyki.

Nash ścisnął moją dłoń...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie