Rozdział 58

Raven

Późnopopołudniowe słońce rzucało długie cienie na drogę, gdy pochylałam się w zakręt, a mój motocykl reagował na najmniejsze przesunięcie mojego ciężaru. Jest coś terapeutycznego w jeździe - tylko ty, maszyna i ta doskonała równowaga między kontrolą a chaosem. Żadnych kontraktów na zabójstwa....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie