Rozdział 120 Martwe płatki

❦ Rosalind ❦

Zamarłam... bardziej ze zdziwienia niż ze strachu, ale te dwa uczucia zlały się w jedno i nie potrafiłam ich odróżnić.

Puls dudnił mi w uszach. A potem przyszła złość, zalewając moją głowę gorącym powietrzem.

„Co to, do cholery, ma być?” zażądałam, krzyżując ręce na piersi.

Uśmiech ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie