Rozdział 57 Linia bitwy

❦ Rosalind ❦

Przejście od widzenia Viktora w moich snach do otwarcia oczu i zobaczenia go na żywo było jak świadectwo cudu bożonarodzeniowego.

Noc po nocy, czasem nawet w dzień, budziłam się czując delikatne muśnięcia na włosach, na skórze, i udawałam, że śpię, żeby to trwało dłużej.

Unikał mnie ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie