Rozdział 97 Nie można nawet sikać w pokoju

❦ Rosalind ❦

Jakoś wiedziałam, że go nie było obok mnie, zanim jeszcze otworzyłam oczy. Jego nieobecność była odczuwalną pustką tam, gdzie powinna być ciepła obecność.

Otworzyłam jedno oko, aby to potwierdzić, marszcząc brwi na widok chłodnych, zgniecionych prześcieradeł. Mruknęłam, przewracając si...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie