Rozdział 1

Perspektywa Audrey:

Słońce przedarło się przez szparę w zasłonach, przecinając moją twarz.

Moje powieki zamrugały, natychmiast protestując przeciwko inwazji poranka. Ból pulsował za moimi skroniami.

Gdzie ja jestem?

Pytanie potrzebowało chwili, by zostać przetworzone, gdy zarejestrowałam nieznany sufit.

Spróbowałam się ruszyć i skrzywiłam się.

Każdy mięsień w moim ciele czuł się rozciągnięty i zmęczony, ból opowiadał swoją własną historię, zanim pamięć nadgoniła.

Powoli obróciłam głowę i zamarłam.

Obok mnie spał spokojnie obcy mężczyzna, jedno umięśnione ramię wyrzucone nad głowę, nieskazitelnie biała pościel ledwo zakrywająca jego dolną połowę.

Zacisnęłam mocno oczy, a potem znowu je otworzyłam, mając nadzieję, że wizja przede mną rozpuści się w halucynacji po kacu.

Gdy to się nie udało, uszczypnęłam się mocno.

Ostry ból potwierdził to, czego desperacko nie chciałam przyjąć: to jest rzeczywistość.

Mój wzrok przemykał po pokoju.

Nasze ubrania były porozrzucane po podłodze, opowiadając historię wczorajszej szaleństwa.

O Boże. Co ja zrobiłam?

Fragmenty zeszłej nocy wracały w nieuporządkowanych przebłyskach.

Wczoraj wieczorem, mój przyjaciel Finley, po usłyszeniu, że wracam do swojego kraju, nalegał, żebyśmy pili, aż oboje byliśmy pijani, i ostatecznie wróciliśmy do naszych pokoi w stanie nietrzeźwym.

Pamiętam, jak jechałam windą sama na swoje piętro, lekko chwiejna na nogach.

Wpadłam do pokoju, nie włączając świateł, kierując się prosto do łóżka.

Jednak gdy moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności, byłam zszokowana odkryciem, że ktoś już tam leżał - mężczyzna.

Leżał na plecach z zamkniętymi oczami, oddychając spokojnie, wyglądając jakby odpoczywał lub spał.

Księżycowe światło przedzierało się przez szpary w zasłonach, oświetlając zapierającą dech w piersiach twarz - ostre rysy, wyraźny nos i cienkie, zaciśnięte usta, jak u wykwintnej rzeźby.

Potrząsnęłam głową, gdy absurdalna myśl przemknęła przez mój umysł. To musi być jeden z żartów Finleya.

Alkohol coraz bardziej zamazywał moje osądy.

Podeszłam do łóżka, dokładnie badając tę "niespodziankę".

Miał na sobie półotwartą białą koszulę, odsłaniającą solidną klatkę piersiową i mięśnie brzucha.

"To ciało jest niesamowite..." mruknęłam, nieświadomie wyciągając rękę, by dotknąć jego twarzy.

Moje opuszki palców unosiły się tuż nad jego szczeciniastą szczęką i kilkakrotnie poklepałam jego policzek niepewnymi palcami.

Alkohol wciąż zamazywał mój osąd, wydałam cichy, nieodpowiedni chichot.

"Hej, hej ty. Obudź się. Przestań udawać," bełkotałam lekko, poklepując go znowu.

"Misja zakończona, okej? Możesz iść zgłosić, że skutecznie mnie przestraszyłeś."

Ale gdy odwróciłam się, by odejść, silna ręka nagle chwyciła mój nadgarstek.

Niespodziewany kontakt wytrącił mnie z równowagi, moje ciało zdradziło mnie, gdy bez gracji upadłam do przodu.

Wylądowałam na jego klatce piersiowej, moja wolna ręka instynktownie opierając się o jego solidne ramię.

Jego oczy otworzyły się szeroko.

"Kim jesteś?" Jego głos przeszył ciemność, głęboki i władczy mimo cichego tonu.

Te trzy słowa miały nieomylną nutę podejrzliwości.

"Co robisz w moim pokoju?"

Podniosłam głowę, gotowa zaprotestować, ale słowa zamarły mi w gardle, gdy napotkałam oczy, które mogłyby pochłonąć galaktyki.

Byliśmy tak blisko, że czułam jego ciepły oddech na swojej skórze.

Bliskość była oszałamiająca - a może to tylko alkohol krążący w moich żyłach, rozmontowujący moje zahamowania jedno po drugim.

Coś magnetycznego w tych oczach przyciągało mnie. Nie mogłam oderwać wzroku, nie mogłam uformować spójnej myśli, gdy mój wzrok opadł na jego usta.

Zanim zdołałam przetworzyć, co robię, zamknęłam przestrzeń między nami.

Moje usta znalazły jego, miękkie, lecz stanowcze.

Racjonalna część mojego mózgu krzyczała w proteście, ale była zagłuszana przez dudnienie pulsu w uszach i upajające uczucie połączenia.

To było zupełnie nie w moim stylu.

Ostrożnie podniosłam prześcieradło, potwierdzając to, co już wiedziałam.

Byłam całkowicie naga.

Moje serce waliło o żebra, gdy ogarnęła mnie panika.

Musiałam stąd wyjść - teraz.

Każda sekunda zwłoki zwiększała ryzyko, że się obudzi, że będę musiała stawić czoła niezręcznym rozmowom po fakcie z kimś, kogo imienia nawet nie znałam.

Przeskanowałam pokój gorączkowo, lokalizując kawałki mojej odzieży porozrzucane jak dowody na miejscu zbrodni.

Nie było czasu na wstyd. Nie było czasu na żal.

Po prostu się ubierz i wyjdź, zanim te szaro-niebieskie oczy się otworzą i wszystko skomplikują.

Wślizgnęłam się do łazienki, unikając swojego odbicia, szybko się ubierając.

Moje włosy były katastrofą, makijaż rozmazany poza naprawę. Wyglądałam dokładnie jak to, czym byłam - kobietą uciekającą z miejsca swojej impulsywności.

Kiedy skończyłam, on wciąż spał głęboko.

Zatrzymałam się przy drzwiach, wahając się. Co jeśli spróbuje mnie później odnaleźć? Ta myśl przeszyła mnie dreszczem.

Przeszukałam torebkę, szukając jakiejś gotówki, którą mogłabym zostawić - jasny sygnał, że to była tylko transakcja, nic więcej.

Ku mojemu rozczarowaniu znalazłam tylko jeden banknot o wartości stu dolarów schowany w wewnętrznej kieszeni.

Zdecydowanie za mało dla luksusowej eskorty w Londynie, ale musiało wystarczyć.

W taksówce na lotnisko, mój umysł odtwarzał fragmenty nocy w żywych szczegółach.

Ciepło jego skóry na mojej.

Jego palce wędrujące po mojej skórze. Temperatura między nami rosła, nasz oddech stawał się chrapliwy i naglący.

Reaguję instynktownie.

Wyginam się w jego stronę, moje palce przesuwają się przez jego włosy.

Powrót do rzeczywistości.

Zamknęłam ponownie oczy, próbując ignorować, jak moje ciało wciąż pulsuje od echa jego dotyku.

Jutro znów będę Audrey Lane - profesjonalna, opanowana, mająca wszystko pod kontrolą.

Oparłam czoło o chłodne szkło okna, obserwując, jak Londyn znika w oddali.

Jedna noc namiętności z nieznajomym.

Nikt nigdy się nie dowie. I nigdy więcej nie zobaczę tego mężczyzny.

Ale nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam.

Następny Rozdział