Rozdział 11 11

Wciąż posuwa mnie ostro, kiedy dochodzę — wilgoć rozlewa się po jego kutasie, a ja wyginam się, jakby mnie prąd poraził.

I tak po prostu zamieniam się w idealistkę. Realizm to sobie mogą wróble dziobać. To wcale nie musi się zacząć i skończyć na zwykłym numerku „w locie”. Może zobaczę Aleksa jeszcz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie