
Roztrzaskany Ołtarz - Romans Mafijny
nicolefox859 · Zakończone · 167.8k słów
Wstęp
Skończyło się fikcyjnym małżeństwem i jego dzieckiem rosnącym w moim brzuchu.
Myślałam, że to będzie tylko szybki numerek w samolocie.
Taka niewinna akcja na raz—ot, „jednorazówka na jeden lot”.
Albo możemy być bardziej szczerzy i nazwać to po imieniu:
Dzień, który rozwalił mi życie.
Aleksandr Makarow wyglądał jak żywcem wyjęty rycerz na białym koniu.
Wysoki, obrzydliwie bogaty, z oczami, które obiecywały same nieprzyzwoicie pyszne rzeczy.
A do tego ciało, które te obietnice bezczelnie spełniało.
To był najdzikszy moment w moim życiu.
Tyle że kiedy samolot przyziemił, Aleks zniknął.
Próbowałam udawać, że mnie to nie zabolało.
Powrót do mojej nudnej, szarej codzienności, no nie?
Problem w tym, że Aleks wcale nie zniknął na dobre.
A kiedy tylko wsadziłam nogę za próg domu i zobaczyłam, co zrobił mojej rodzinie, dotarło do mnie…
On nigdzie się nie wybierał. Przynajmniej nieprędko.
Rozdział 1
OLIVIA
„Opóźniony?” wypalam. „No chyba żartujesz.”
Agentka linii lotniczych mruga do mnie z przyklejonym, sztucznym uśmiechem. „Przykro mi, proszę pani. Efekt domina. Poprzedni lot był spóźniony.”
Przełykam rozczarowanie. „Ile to potrwa?”
„Parę godzin. Damy komunikat, jak tylko będziemy wiedzieć coś więcej. A na razie—może pani usiąść?”
Równie dobrze mogłaby powiedzieć: Siadaj i nie marudź—to zbycie jest aż nadto czytelne. Nie mam wyjścia, tylko kiwam głową. „Dobrze. Dziękuję.”
Czmycham w stronę najdalszego rzędu krzeseł naprzeciwko głównej hali i sprawdzam godzinę. Powinniśmy już wsiadać. Zamiast tego wbijam się w twarde, plastikowe siedzisko w zatłoczonym lotnisku i omijam wzrokiem plamę na podłokietniku, która podejrzanie przypomina wymiociny.
Nie muszę chyba mówić, że miewałam lepsze urlopy.
Telefon pika pięć razy pod rząd, ale bez patrzenia wiem, kto to. Mama teoretycznie jest właścicielką działającej komórki, opłaca abonament i w ogóle, ale prędzej mróz skuje Wisłę, niż ogarnie, jak włączyć to cholerstwo.
Mój brat Rob nie jest typem do esemesów. Jak ma coś do powiedzenia, po prostu bierze telefon i dzwoni.
Czyli moja najdroższa siostrzyczka zasypuje mnie wiadomościami. Otwieram jej SMS-y.
Najpierw widzę tylko kupę rozemocjonowanych emotek. Uśmiecham się i przewijam niżej, aż wreszcie trafiam na prawdziwe słowa, napisane prawdziwym polskim. Mia jest ode mnie dziesięć lat starsza, a i tak czasem pisze, jakby była dwunastolatką uwięzioną na wieki w czyśćcu wczesnodwutysięcznego czatu. Mnóstwo „omg”, „lol”, „xD” i innych cudów.
Jedno się jednak nie zmieniło: w typowym stylu Mii jej myśli są porozrzucane po pół tuzina osobnych wiadomości. Taki mały podgląd tego, jak działa jej mózg. Sto na godzinę we wszystkie strony.
MIA: juz wsiadasz??
MIA: bede po ciebie na lotnisku
MIA: zebymy ogarnely temat Mamy i Roba zanim utkniemy wszyscy w 1 domu razem
MIA: tak sie ciesze ze cie zobacze, okruszku!!!
MIA: nie moge sie doczekac az ci wymacam policzki
Interpunkcja to u niej rarytas. Musi być wniebowzięta. Nie umiem się nie roześmiać i od razu robi mi się lżej na sercu. Wysiedziałabym i sto opóźnień, jeśli na końcu czekałaby na mnie rodzina. Bóg mi świadkiem, że tego potrzebuję.
Odkąd dwa lata temu przeprowadziłam się do Nowego Jorku, widuję ich rzadziej, niż bym chciała. Mia była u mnie dwa razy; mama przyjechała raz. Rob jeszcze nie ruszył tyłka.
Praca go zajeżdża, co rozumiem. A potem jest jeszcze ta druga sprawa…
Biorę głęboki oddech, martwiąc się o upartego brata i o to, jak zniesie pierwsze święta bez Isabelli.
Odsyłam Mii całą serię serduszek i uśmiechów, zanim zacznę pisać normalną wiadomość.
OLIVIA: Tez sie ciesze na was!!! Ale moj lot ma opoznienie. Jeszcze nie wiem na jak dlugo.
Odpisuje niemal natychmiast. Niiiiiiie!
Widzę, że coś jeszcze pisze, ale potem znikają trzy kropki. Sekundę później telefon zaczyna dzwonić. Odbieram z uśmiechem.
„Hej, hej, hej!” mówię niskim głosem, niby zachrypniętym, ale tak naprawdę piskliwym i po prostu fatalnym naśladownictwem Fat Alberta. Od lat mamy z tego bekę tylko dla siebie. Mia kiedyś ganiała mnie po domu, powtarzając to w kółko, a jak mnie dopadła, łaskotała mnie prawie na śmierć.
„Opóźniony?” jęczy, nawet nie fatygując się, żeby odbić tekst. „Co za ściema. No nic, to zjedz coś i napij się wody, jak będziesz tak stać i czekać.”
Powstrzymuję się, żeby nie przewrócić oczami. „Jedną matkę już mam, dziękuję bardzo. Druga mi niepotrzebna.”
Biorąc pod uwagę, jak blisko ze sobą jesteśmy, można by pomyśleć, że dzieli nas mniej lat. A Mia jest ode mnie starsza o pełną dekadę. Jak byliśmy młodsze, była moją drugą mamą. Teraz najpierw jesteśmy przyjaciółkami, a dopiero potem siostrami. Chyba że Mia jest podchmielona, wtedy lubi wszystkim opowiadać, że jesteśmy „najpierw kozakami”. Szczerze? Do końca nie wiem, co ona ma na myśli.
„Okej, chamówa!” prycha.
„Dobra, nieważne — tak, mam nadzieję, że to nie będzie jakieś wielkie opóźnienie.”
„Zawsze jest,” mówi Mia natychmiast.
„Nie zapeszaj.”
Śmieje się. „Ty przesądny mały dziwaku.”
„No cóż, trudno. Taka jestem. Dam ci znać, jak będę wiedziała coś więcej. Nie chcę, żebyś koczowała na SFO i na mnie czekała.”
„Szczerze,” mówi, ściszając głos, „to mi nawet nie przeszkadza…”
Krzywię się. „O nie. Chodzi o Roba?”
„Nie, ale… no wiesz, to jego pierwsze Boże Narodzenie bez niej,” mówi. Nie musi dodawać nic więcej.
„Jest chociaż trochę lepiej?” pytam ostrożnie. „Za każdym razem, kiedy do niego dzwonię, jest taki nieobecny.”
„No, to może nie mieć związku z Isabellą. Wydaje mi się, że w robocie dzieje się coś grubego,” mówi.
„Uuu, drama w Biurze,” chichoczę. „Powiedział co? To seryjny morderca? Na bank seryjny morderca. Zawsze jest seryjny morderca.”
„Nie, błaznujesz,” mówi Mia z zrezygnowanym śmiechem. „On nigdy nie gada o pracy. Wkurzające jak diabli. Zwłaszcza że to on ma fajną robotę. To bezczelne pracować w FBI i nigdy o tym nie mówić!”
„Czyli zakopuje się w pracy. To w ogóle zdrowe?”
„Nie mam mu tego za złe, serio. Ja pewnie zrobiłabym to samo.”
Kiwam głową, czując to ostre ukłucie w klatce piersiowej za każdym razem, kiedy myślę o Robie i o tym wszystkim, co przeszedł przez ostatni rok. To go zmieniło. Są chwile, kiedy jest jak zupełnie inny człowiek. Jakby brat, którego kochałam, zniknął i już nigdy miał nie wrócić.
„Czekaj — to skoro nie chodziło o Roba, to co miałaś na myśli?”
„Nic,” mówi odrobinę za szybko. „Po prostu… święta zawsze są trudne dla mamy.”
Natychmiast czuję gulę w gardle. Tyle że „pojawia się” to złe słowo, bo ona jest tam od tak dawna, że zaczyna być jak część mnie. Bardziej jak pulsujący ból, o którym tak, tak bardzo próbowałam zapomnieć.
Tata kochał święta w sposób wręcz nieprzyzwoity. Byliśmy jedynym domem na ulicy, który miał ozdoby wywieszone już na początku listopada, i ostatnim, który zdejmował je dopiero ostatniego dnia stycznia. Gdyby nie mama, trzymałby je pewnie do lata.
„Nie mogę uwierzyć, że nie ma go już siedem lat,” szepczę.
„Wiem,” mówi. „Dziwne. Szczerze? Jakby go nie było od zawsze.”
„Serio?” pytam. „Dla mnie to jest tak, jakby to się stało wczoraj.”
Ostatnie Rozdziały
#160 Rozdział 160 167
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#159 Rozdział 159 166
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#158 Rozdział 158 165
Ostatnia Aktualizacja: 8/4/2026#157 Rozdział 157 163
Ostatnia Aktualizacja: 8/4/2026#156 Rozdział 156 161
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#155 Rozdział 155 160
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#154 Rozdział 154 159
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#153 Rozdział 153 158
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#152 Rozdział 152 157
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026#151 Rozdział 151 156
Ostatnia Aktualizacja: 6/6/2026
Może Ci się spodobać 😍
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.












