Rozdział 131 134

ALEKS

Czuję ostrożny optymizm, kiedy po spotkaniu wracam do domu.

– I jak poszło? – pyta Demyan, wyrastając nie wiadomo skąd.

– Na litość boską, co ty robisz, czając się w tym kącie?

– Czekałem na ciebie – mówi bez ogródek. – Odpowiadaj. Jak poszło?

– Poszło… zaskakująco dobrze.

Unosi brwi. – ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie