Rozdział 71 71

Nigdy nie byłem szpiegiem. Mam zbyt rozpoznawalną gębę, żeby to miało sens. Szpieg musi się wziąć znikąd. Musi zniknąć, kiedy już dopnie swego, przeczekać, aż kurz opadnie, i wypłynąć znowu — jako ktoś zupełnie inny. Zabijasz w sobie siebie raz za razem, a potem rodzisz się na nowo.

To brutalna rob...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie