168

~MYŚLIWY~

Siedziałem przy narożnym stoliku w kawiarni po drugiej stronie ulicy, naciągnąwszy czapkę Yankeesów nisko na oczy i ubrany w najbardziej zwyczajne ciuchy, jakie miałem—ciemne dżinsy, szarą koszulkę i trampki, które przeżyły już swoje najlepsze dni.

Vincent umarłby ze śmiechu, widząc mnie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie