212

~PUNKT WIDZENIA MII~

Moje ręce nie przestawały drżeć.

Drzwi mieszkania trzasnęły za mną. Oparłam się o nie plecami, dysząc, jakbym przebiegła maraton. Cisza wydawała się nie na miejscu. Zbyt spokojna. Zbyt nieruchoma.

Nie popchnęłam jej.

Nie popchnęłam.

Te słowa grały w mojej głowie jak zepsuta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie