224

~CELINE POV~

Deszcz ścigał nas, gdy tego ranka zmierzaliśmy do kliniki.

Nie lało, tylko mżawka, która zamazywała szyby i rzucała ponury cień na wszystko.

Hunter milczał, prowadząc samochód jedną ręką, drugą mocno trzymając na udzie, jakby mógł sobie zrobić krzywdę.

Chciałam powiedzieć coś... o p...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie