Rozdział 137 Rozdział 137

Jej usta drgnęły w uśmiechu.

– A niby gdzie miałabym pójść? – rzuciła. – Pogoda średnio na spacerek.

Obrzucił ją spojrzeniem, które bardzo jasno mówiło, że oboje wiedzą, iż dla niej właściwie nie ma rzeczy niemożliwych. Udowodniła to już nie raz.

Na zewnątrz deszcz dopadł go od razu, mimo pelery...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie