
Seksowna za Maską
Ellie Wynters · Zakończone · 406.2k słów
Wstęp
W Taylor Industries ona jest Joy Smith – szarą, niemodną dyrektorką finansową, która topi swoje kształty w bezkształtnym poliestrze i chodzi w peruce. W domu jest zapomnianą żoną zdradzającego adwokata. Nie dotykał jej tak długo, że zaczyna się zastanawiać, czy jest z nią coś nie tak, czy jest jakoś „zepsuta”.
Kiedy znajduje obcisłe koronkowe stringi w ostentacyjnie ostrej fuksji, wciśnięte w szczelinę kanapy… i na pewno nie są jej, to to, co czuje, wcale nie jest złamanym sercem. To wolność.
Grayson Taylor nie bawi się już w związki. Nie po tym, jak wszedł do mieszkania i przyłapał swoją narzeczoną aktorkę w łóżku… z inną kobietą. Teraz całą energię pakuje w wrogie przejęcia i zebrania zarządu. Zwłaszcza te, na których jego nadmiernie ostrożna dyrektorka finansowa rzuca mu kłody pod nogi przy każdej cholernej akwizycji.
Joy Smith jest genialna, doprowadzająca go do szału i cholernie zabawna, kiedy naciska wszystkie jej guziki.
Ale Honey ma dość bycia niewidzialną. Dość życia, w którym nigdy nie zaznała prawdziwej przyjemności.
Więc kiedy jej najlepsza przyjaciółka podsyła jej szczegóły dotyczące The Velvet Room – najbardziej ekskluzywnego, maskowego klubu erotycznego na Manhattanie – Honey składa sobie obietnicę: tylko jedna noc. Jedna noc, żeby sprawdzić, czy jej mąż ma rację. Czy naprawdę jest lodowata, oziębła. Czy po prostu jeszcze nigdy nie dotykały jej właściwe dłonie.
Nie spodziewa się zamaskowanego nieznajomego, który „rezerwuje” ją dla siebie w chwili, gdy tylko przekracza próg. Nie spodziewa się chemii, która eksploduje między nimi, sposobu, w jaki sprawia, że jej ciało zaczyna śpiewać, ani orgazmów, po których cała się trzęsie.
Nie spodziewa się też, że wręczy jej kartkę z adresem mailowym i jednym rozkazem:
– Tylko ja. Nikt inny cię nie dotyka.
Rozdział 1
Czwartek, 5 października
Grayson wiedział, że już dawno powinien być w Bostonie, a jednak stał właśnie przed swoją kamienicą na Upper West Side, jak ofiara kapryśnej nowojorskiej pogody. Grad zbił lotniskowy pas tak, że o lataniu mogła być mowa tylko w teorii, i odesłał go z powrotem do domu na noc. Przebukował lot na wczesny poranek, tak żeby zdążył na spotkanie w Bostonie… rzutem na taśmę.
Za to dostał okazję, żeby zrobić Morgan niespodziankę.
Zerknął w dół ulicy na rząd brązowych kamienic. Świetne miejsce, żeby wychowywać dzieci. Kiedy sześć miesięcy temu wsunął pierścionek zaręczynowy na palec Morgan, zgodziła się, że wprowadzi się do niego i że kiedyś tu założą rodzinę.
Wsunął klucz w zamek i wszedł do środka. Po korytarzu snuły się miękkie dźwięki jazzu, jakby go witały. Grayson odstawił aktówkę przy drzwiach, poluzował krawat. Pomyślał, żeby zawołać, oznajmić swoje przyjście, ale zatrzymał się, kiedy dobiegł go śmiech z sypialni. Dwa kobiece głosy. Morgan i… ktoś jeszcze. Poczuł zawód, że nie spędzą wieczoru tylko we dwoje, ale w gruncie rzeczy nie miał prawa narzekać. W końcu w ogóle nie miał tu być. Jeśli Morgan zaprosiła koleżankę dla towarzystwa, nie miał z tym problemu.
Grayson uśmiechnął się pod nosem. Śmiech znów poniósł się korytarzem, potem jakieś szepty, których nie dosłyszał. Powiesił płaszcz na wieszaku, myśląc, że naleje sobie coś do picia, zanim przerwie im babskie pogaduchy. Ruszył do salonu po whisky, zanim zajrzy zobaczyć, co Morgan wyczynia. Z jego szczęściem pewnie rozgrzebały szafę Morgan i cała góra ciuchów leży teraz rozrzucona na łóżku.
Im bliżej sypialni, tym śmiech stawał się głośniejszy. Chichot. Przytłumione słowa. Dźwięk, który mógł być jękiem. Zatrzymał się, dłoń zawisła nad klamką.
Głos, który nie należał do Morgan, powiedział:
– Kochanie, właśnie tak.
Morgan odpowiedziała dźwiękiem, który Grayson aż za dobrze znał. Rozkosz.
Żołądek mu się skurczył. Włosy na przedramionach stanęły dęba. Zimno rozlało się po klatce piersiowej. Zanim dotknął drzwi, wiedział już, na co zaraz wejdzie.
Ale i tak pchnął je do środka. Nie mógł uciec przed tą wiedzą. Musiał stawić temu czoło. Im i temu wszystkiemu. Tak jak podchodził do interesów.
Nie był jednak przygotowany na to, co zobaczył.
Morgan leżała rozwalona na ich ogromnym łóżku, naga, jej blond włosy rozsypane po jego poduszce. Na niej, tak samo naga, brunetka; palce jednej dłoni wplątane w włosy Morgan, drugiej nie widział, ale mógł się domyślić, gdzie jest.
Czas stanął. Świat jakby przekrzywił się na osi, kiedy Grayson zamarł w progu, niezdolny ogarnąć wzrokiem tego, co widzi. Wiedział – jasne – nawet psychicznie się na to przygotował, ale zobaczyć to naprawdę… to było coś zupełnie innego.
Wtedy Morgan uniosła głowę, jakby go poczuła. Jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia.
– Grayson! – Wydostała się spod ciała drugiej kobiety, łapiąc za prześcieradło. – Przecież ty miałeś być w Bostonie!
Brunetka usiadła, nawet nie próbując się zasłonić, z kpiącym uśmiechem na ustach.
Grayson ją poznał. Tina. Koleżanka jego siostry Emmy. Ta, którą poznał na wieczorze zaręczynowym siostry.
– Lot odwołali – usłyszał swój głos jak z daleka, jakby mówił ktoś obok. – Grad.
Morgan podciągnęła prześcieradło aż pod brodę.
– Kochanie, ja mogę to wytłumaczyć.
Tina parsknęła śmiechem, krótko i ostro:
– Serio? Naprawdę możesz?
Grayson wszedł do pokoju. Z kąta wciąż sączył się jazz ze starej wieży, nic dziwnego, że nie usłyszały, jak wchodzi. Nawet nie próbował iść po cichu, bo nie miał pojęcia, co przed nim ukrywała. Ta myśl popchnęła go do następnego pytania.
– Jak długo? – Głos miał równy. Spokojniejszy, niż naprawdę się czuł.
Morgan spojrzała na Tinę, potem z powrotem na niego.
– To nie jest to, o czym myślisz.
– Jak. Długo. – Każde słowo urwane, ostre jak cięcie nożem.
– To nic poważnego, tylko…
– Odpowiedz na pytanie, Morgan. – Dłonie zacisnęły mu się w pięści wzdłuż ciała.
Spojrzała na pogniecioną pościel.
– Niedługo po zaręczynowej imprezie Emmy.
Osiem miesięcy. Osiem miesięcy kłamstw. Impreza zaręczynowa. Ten dzień, kiedy Morgan poznała też Tinę. Musiały się w sobie zakiwać dosłownie po kilku dniach znajomości. A on dwa miesiące później się jej oświadczył, a ona powiedziała „tak”, jednocześnie pieprząc się na boku z kobietą.
– Osiem miesięcy – powtórzył, jakby ważył te słowa w ustach. – Ustalmy to sobie jasno: przez osiem miesięcy rżnęłaś się z przyjaciółką mojej siostry.
– Nie bądź prostacki. – Morgan sięgnęła po jedwabny szlafrok zwisający z poręczy łóżka. – To tylko fizyczne. Nic nie znaczy.
Tina przeciągnęła się jak kotka, rozleniwiona i całkowicie niewzruszona.
– Nie umniejszaj sobie, Morgan. Dla mnie coś znaczy – rzuciła beztrosko. Zupełnie jakby nic się nie stało. On nigdy jej nie lubił. Ale nie mógł przecież mówić młodszej siostrze, z kim ma się przyjaźnić. Emma miała w końcu dwadzieścia siedem lat.
Grayson przeczesał dłonią włosy. Osiem miesięcy. Całe ich narzeczeństwo. Jedno wielkie kłamstwo. Zresztą nie tylko narzeczeństwo, cały ich związek.
– Sprowadziłaś ją do naszego łóżka. – Nie tylko do łóżka. Do ich życia.
Morgan wsunęła się w szlafrok i zawiązała go w pasie.
– Robisz z tego straszną tragedię. To tylko seks.
– W naszym łóżku. – Żołądek podszedł mu do gardła. Prędzej spali to łóżko, niż znów w tym pokoju prześpi choć jedną noc.
– A czemu nie? – wtrąciła Tina, wreszcie schylając się po ciuchy porozrzucane po podłodze. – Morgan mówiła, że wrócisz dopiero jutro.
Grayson nawet na nią nie spojrzał. W ogóle nie wyglądała na przejętą tym, że stoi przed nim kompletnie naga. Żadnego wstydu, żadnej żenady.
Ta ich lekkość, ta casualowa normalność zdrady uderzyła go jak fizyczny cios. One to zaplanowały. Czekały, aż wyjdzie. Ile razy wcześniej już tak było? Czy potem się z niego nabijały, że jest ślepy jak kret?
– Wynocha. – Słowa skierował do Tiny.
Uniosła brew.
– Słucham?
– Wynoś się, kurwa, z mojego domu.
Morgan podeszła do niego z rękami uniesionymi w uspokajającym geście.
– Naprawdę, Grayson, nie rozumiem, czemu tak się nakręcasz. Porozmawiajmy o tym jak dorośli.
– Jak dorośli? – Zaśmiał się krótko, sucho, bez cienia humoru. – Zdradzasz mnie od ośmiu miesięcy i chcesz o tym gadać jak dorośli?
– To nie jest zdrada. – Morgan położyła mu dłoń na piersi. – Nie do końca. Tina jest kobietą, nie facetem.
Grayson cofnął się przed jej dotykiem, a oczy mu się rozszerzyły. Zrozumiał, że ona naprawdę nie ogarnia, że zdrada to zdrada, bez względu na płeć tej trzeciej osoby. Naprawdę była aż tak głupia? Czy po prostu miała moralność podwórkowego kota, który lezie wszędzie, gdzie akurat drzwi otwarte? Z kimś takim on nie chciał dzieci. Ani życia. W ogóle niczego.
A kiedy już myślał, że bardziej dostać po głowie się nie da, jej następne słowa tylko dobiły sytuację.
– Mogłybyśmy cię kiedyś zaprosić do nas. Może by ci się spodobało? Przecież to podobno marzenie każdego faceta – dwie kobiety naraz.
Ostatnie Rozdziały
#281 Rozdział 281 Rozdział 281
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#280 Rozdział 280 Rozdział 280
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#279 Rozdział 279 Rozdział 279
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#278 Rozdział 278 Rozdział 278
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#277 Rozdział 277 Rozdział 277
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#276 Rozdział 276 Rozdział 276
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#275 Rozdział 275 Rozdział 275
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#274 Rozdział 274 Rozdział 274
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#273 Rozdział 273 Rozdział 273
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#272 Rozdział 272 Rozdział 272
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












