Rozdział 121 - Mecz

LIRA

Tamtej nocy spałam fatalnie. I nie tylko ze strachu, ale przez czas.

Czas uciekał. Selekcja zaciskała pętlę.

I znowu widziałam jej krawędź — ten moment, kiedy mogliby mnie odsunąć na bok, skreślić, zapomnieć. Kiedy w końcu odesłaliby mnie do domu.

„Nie.”

Wpatrywałam się w sufit, dłoni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie