215 - Przebudzi się krew

LIRA

Ciemność w jakiś sposób stała się znajoma.

Minęły dni, a może tylko godziny. Czas w lochach płynął dziwnie, odmierzany jedynie zmianami warty i bladym światłem, które pełzło przez wysoko osadzone, zakratowane okno. Przestałam liczyć, ile razy budziłam się na tym samym zimnym kamieniu, w tym s...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie