Rozdział 156 Refleksje i smocze skarby

Ria

No i wreszcie kupiliśmy tę naszą ziemię. Ja pierdolę, ilość papierologii i urzędniczego „nie da się” była nie do ogarnięcia. Ponad rok brodziliśmy w tym wszystkim, zanim łaskawie klepnęli zgodę i domknęliśmy sprzedaż. A potem zaczęło się przedzieranie przez wykonawców i sprawdzanie, którzy w og...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie