Rozdział 2 Możliwość
Drago:
Stałem, wpatrując się w sięgające od podłogi po sufit okna, które stanowiły całą ścianę mojego gabinetu. Popijałem kawę, delektując się nią, i jednocześnie chłonąłem piękno za szybą. Moim zdaniem moja ojczyzna, Rumunia, była najpiękniejszym miejscem na świecie.
Usłyszałem za sobą kroki i zobaczyłem w oknie odbicie mojego brata, więc odwróciłem się, żeby sprawdzić, po co przyszedł.
Skinął mi lekko głową, po czym powiedział:
— Właśnie dostałem naprawdę intrygujący telefon od Iana i Hindy Stoica. Uważają, że znaleźli Królewską Samicę.
Zastygłem na moment. Królewska Smoczyca była najcenniejszą i najrzadszą rzeczą w całym naszym świecie.
— Dlaczego tak myślą i gdzie?
— Powiedzieli, że spotkali ją na targu u rolników, a to jest w Ohio, w Stanach.
— Mają na to jakiś dowód? — Słyszałem już wcześniej o fałszywych tropach.
— Ian stwierdził, że udało im się zdobyć małą próbkę krwi. Wysłali ją do nas międzynarodowym priorytetem, więc powinniśmy ją mieć w ciągu paru dni.
Skinąłem głową.
— Powiedz Victorowi, żeby wypatrywał paczki, a jak tylko dotrze, niech od razu zaniesie ją do laboratorium z adnotacją „na już”.
On też skinął głową i odwrócił się, żeby wyjść, wykonując moje polecenia.
Sama możliwość odnalezienia Królewskiej Samicy wypełnia mnie nadzieją i ekscytacją. Pewnie znowu się rozczaruję, ale co poradzę — serce i tak każe mi wierzyć.
Jako gatunek jesteśmy na skraju wyginięcia, zwłaszcza Królewskie Smoki.
Jako Smoki mamy za zadanie pilnować reszty nadprzyrodzonego świata. Chronimy ludzkość i wszystkie nadnaturalne gatunki. Jesteśmy najsilniejsi i najwięksi, a do tego mamy wyjątkowe zdolności, które pomagają nam w tej roli.
Technicznie rzecz biorąc, jako Królewskie Smoki jesteśmy nieśmiertelni, ale można nas zabić. Moja matka i mój ojciec zginęli w katastrofalnej eksplozji. Nie zabił ich ogień, tylko ogromna ilość stali i skał, która ich zmiażdżyła.
Jedną z przyczyn naszego upadku jest to, że Królewskie Smoki—samce mogą rozmnażać się wyłącznie z Królewską Smoczycą. Od czasów mojej matki nie odnotowano żadnych narodzin Królewskiej Samicy — a minęło prawie sto lat.
Kolejny problem to fakt, że wśród niekrólewskich smoków liczba narodzin samic drastycznie spadła. One wciąż się rodzą, ale proporcja pięćdziesiąt do jednego jest, mówiąc delikatnie, przerażająca.
Jak dotąd nasi naukowcy nie znaleźli przyczyny tego spadku. Pracują wspólnie z badaczami z innych gatunków, licząc, że komuś wreszcie uda się dojść, o co w tym wszystkim chodzi. A potem — oby — jeśli w końcu znajdzie się wyjaśnienie, będzie to coś, co da się naprawić.
Na razie mogę tylko czekać. Czekać i sprawdzić, czy skończy się to świętowaniem, czy rozczarowaniem.
Minęły cztery dni, odkąd usłyszałem cokolwiek, i przez cały ten czas byłem potwornie niespokojny.
Będąc tak cholernie spięty, od razu czuję, kiedy mój brat zbliża się do mojego gabinetu. Uśmiecha się. Mój brat rzadko się uśmiecha, więc wiem, że trafiliśmy na cud.
— Rozmawiałem z Ianem i Hindą. Podali mi imię tej dziewczyny, adres i numer telefonu. Ale mówili też, że są prawie pewni, że ona nie ma pojęcia, czym jest. Nie okazała żadnego rozpoznania ich Smoków, nawet po tym, jak ich Smoki zareagowały na jej obecność tak intensywnie. Mówią też, że rozmawiała z jakąś ludzką dziewczyną o pójściu na studia. Kiedy zapytali, powiedziała, że wysyła podania i wnioski o stypendia, ale nie ma jeszcze wybranej, konkretnej miejscówki.
— Będziemy musieli porządnie wynagrodzić tę parę za cały ich wysiłek z nią. Powiedzieli, jak ona się nazywa?
Ash wyciągnął z tylnej kieszeni notes i go otworzył. Potem przeczytał: — Ma na imię Adriana, ale mówią na nią Ria. Nazywa się Dragoi. — Uśmiechnął się na tę drobną informację.
— Musimy pogadać z Cinder i Cole’em. Musimy wymyślić najlepszy sposób, żeby do niej podejść.
— Pomyślałem, że może obgadamy to dziś wieczorem przy kolacji. Zadzwonię do nich obojga, żeby mieć pewność, że będą.
— Dobrze, Ash. Możemy nie mieć dużo czasu. Ma być jasne, że to musi zostać potraktowane z najwyższą dyskrecją. Pozostałe królewskie rody nie mogą się dowiedzieć o jej istnieniu.
Ash przytaknął. — Pogadam z ludźmi w laboratorium, dopilnuję, żeby zrozumieli, jak poważna jest sprawa.
Odwzajemniam skinienie i zaczynam krążyć po gabinecie. — Zadzwonię do Constantine’a, żeby zrobił pełne sprawdzenie jej przeszłości. Każę mu wyciągnąć od ciebie wszystkie fakty.
— Okej, to ja zadzwonię do Cinder i Cole’a. Dam ci znać, jeśli coś jeszcze wypłynie. — Po czym Ash wychodzi z mojego gabinetu.
Siadam z powrotem i podnoszę telefon, który wcześniej odłożyłem na biurko.
— Halo? — słyszę, jak Constantine odbiera.
— Constantine, tu Drago. Mam dla ciebie robotę, którą muszę mieć zrobioną natychmiast.
— Okej, masz informacje, których potrzebuję?
— Nie. Skontaktuj się z Ashem, on ma wszystkie szczegóły. Daj mu kilka minut; jak wychodził z mojego gabinetu, miał jeszcze parę telefonów do wykonania — mówię.
— Jasne. — I po tej krótkiej zgodzie rozłącza się.
Odkładam telefon, odwracam fotel, żeby spojrzeć za okno, i pozwalam myślom popłynąć — o tym, co to wszystko oznacza dla mojej rodziny i dla mojego ludu.
Wchodzę do jadalni i z zadowoleniem widzę wszystkich trzech moich braci. Zajmuję miejsce na szczycie stołu. Widzę Mary, naszą kucharkę, jak wygląda zza drzwi kuchni, więc kiwam do niej głową.
Gdy kończy stawiać jedzenie na stole, dziękuję jej, a ona wycofuje się z powrotem do kuchni.
Potem zaczynamy nakładać sobie na talerze. Kiedy wszyscy się rozluźniają i mają pełne talerze, rozpoczynam rozmowę, którą musimy odbyć.
„Cinder, Cole, Ash i ja mamy dla was wieści, którymi musimy się podzielić.”
Czekam, aż oboje spojrzą na mnie, zanim ciągnę dalej: „Cztery dni temu Ash przyszedł do mnie po telefonie w sprawie możliwej Królewskiej Smoczycy. Wysłali nam małą próbkę jej krwi.”
Oboje zastygają, a widelce z brzdękiem uderzają o talerze. „Dzisiaj dostaliśmy powiadomienie z laboratorium, że ona jest, faktycznie, Królewską Samicą.”
„Ja pier… co my teraz zrobimy? Ona w ogóle wie o nas? Gdzie ona jest?” Cinder wyrzuca z siebie pytanie za pytaniem, jak z karabinu.
Unoszę dłoń, żeby uciąć ten potok: „Para, która ją widziała, mówiła, że nie okazała żadnej reakcji na ich Smoki, więc sądzą, że ona nie wie.”
Biorę oddech. „Ma na imię Adriana Dragoi i na razie mieszka w Ohio.”
Ash dorzuca: „Stoicowie, ta para, która dzwoniła, mówili, że rozmawiała z jakąś ludzką dziewczyną o studiach. Zapytali ją o to. Powiedziała, że wysyła podania i wnioski o stypendia.”
„No to co robimy?” Oczywiście Cole — najspokojniejszy z moich najmłodszych braci.
Cole i Cinder, nasi dwaj najmłodsi bracia, są od siebie kompletnie różni. Cinder jest zawsze bardziej porywczy i nakręcony. Cole to jego przeciwieństwo — wyluzowany, spokojny typ. I to Cole jest u nas w ekipie medykiem, także tutaj, w domu.
Ash wchodzi w słowo: „Właściwie mam pewien pomysł, ale nawet jeszcze nie zdążyłem go podrzucić Drago.”
„No to, Ash, dawaj, chcemy usłyszeć,” mówię do niego.
Ash opiera się wygodniej na krześle i powoli obraca nóżkę kieliszka, przy krawędzi stołu.
„Mój pomysł jest taki, żeby dać jej to, czego szuka. Załatwić jej stypendium pełne — takie od A do Z — na uczelnię, na której mamy jakieś dojścia. Potem jedziemy i ją poznajemy. Jeśli poczuje więź z naszymi smokami, pomożemy jej zrozumieć, czym jest.”
Ash upija łyk. „A jeśli nie poczuje, i tak będziemy na miejscu. Poznamy ją, ona pozna nas. Z czasem będziemy mogli się do niej zalecać i ją do siebie przekonać. A potem wszystko wyjaśnimy.”
Rozważam jego plan. W głowie od razu układa mi się ciężar czasu i odpowiedzialności. „To może trochę potrwać. Możemy zniknąć na dłużej, więc trzeba będzie przemyśleć, kto przejmie dowodzenie pod naszą nieobecność.”
Wszyscy kiwają głowami, po czym Cole dodaje: „Może być nieufna, jeśli kilku wielkich facetów naraz zacznie zabiegać o jej uwagę.”
Ash marszczy brwi, zamyślony. „A gdybyśmy wysłali Natalię, żeby się z nią zakumplowała? Jeśli zrobimy z nich współlokatorki, jest większa szansa, że się zaprzyjaźnią. A wtedy może ona nas jej przedstawi.”
„To może wypalić, ale musimy umieć wytłumaczyć, czemu cała rodzina kręci się przy uczelni,” wtrąca Cinder.
Pomyślałem przez kilka minut.
– Możemy kupić dom w miasteczku. Natalia chce poczuć studenckie życie, więc zostaje w akademiku. Jej bracia mieszkają niedaleko, a my trzymamy się razem jak rzep psiego ogona, więc spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. To też utoruje nam drogę, żeby dość często zapraszać ją do domu.
– No tak, a obecność naszej siostry sprawi, że będzie się przy nas swobodniej czuła. To nam ułatwi… zaloty. – dorzucił Cole.
– Podoba mi się ten plan. Musimy pogadać z Victorem i Constantine’em, żeby ruszyć z miejsca. Jutro z samego rana spotykamy się wszyscy w moim gabinecie i zaczynamy.
Wszyscy przytaknęli, a my wróciliśmy do kolacji.
Wieczorem poprzedniego dnia, po kolacji, rozmawiałem już i z Victorem, naszym zarządcą domu, i z Constantine’em, naszym specem od technologii. Dlatego ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że wszyscy na mnie czekają.
Obszedłem biurko, usiadłem i odłożyłem telefon. Potem spojrzałem na wszystkich i zacząłem rozmowę.
– Próbujemy wdrożyć plan, który wymyśliliśmy w sprawie odnalezionej Królewskiej Smoczycy. Chcemy, żeby spotkanie z nami poszło jak po maśle, więc ułożyliśmy to krok po kroku.
Victor i Constantine wyglądali na kompletnie wstrząśniętych i przez chwilę nie powiedzieli nic.
– Czy to ma coś wspólnego z tą kobietą, której kazałeś mi sprawdzić przeszłość? – zapytał Constantine.
– Właściwie tak. Co znalazłeś?
– No więc… między czternastym a siedemnastym rokiem życia jest dziura, nie mogę znaleźć żadnych informacji. Urodziła się jako Adriana Nicoletta Dragoi w Dallas w Teksasie. Jej matka, Collette Dragoi, wyszła ponownie za Brauna Zavitnika, kiedy Adriana miała cztery lata, po śmierci ojca. W wieku pięciu lat trafiła do prywatnej szkoły, a potem ją stamtąd zabrano, kiedy miała dziesięć. Po tym są już tylko wpisy od prywatnych korepetytorów. Matka zmarła, gdy Adriana miała jedenaście lat. Zavitnik ją adoptował.
Przerzucił kartkę w teczce.
– W wieku czternastu lat trafiła do rodziny zastępczej. W dokumentach jest, że ojczym został aresztowany, ale brakuje masy informacji, dlaczego. Następne, co znalazłem, to ona w Broken Bridge w Ohio. Została umieszczona w domu Elizabeth Drayton i nadal tam mieszka, mimo że formalnie jest już po wieku pieczy zastępczej, bo ma osiemnaście lat… – zawahał się, jakby sam irytował się bałaganem w papierach. – …ale dziewiętnaście skończy dwudziestego czwartego września.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, wchłaniając te informacje. Czułem, jak układają mi się w głowie, ciężkie i niepokojące, jak kamienie wrzucone do kieszeni.
– Dobra. Próbuj dalej znaleźć to, czego brakuje. Nie jest to kluczowe dla naszego planu, ale później może się okazać ważne. A teraz przejdźmy do planu.
Obaj kiwnęli głowami i we czwórkę rozpisaliśmy im wszystko od początku do końca.
Spędziliśmy kilka godzin na telefonach do Dragoriego, mojego szefa ochrony, do urzędników państwowych, administracji uczelni, pośredników nieruchomości, banków i do Natalii.
Pod koniec wszystko zaczęło się składać w całość. Zostało tylko kilka elementów do dopięcia na ostatni guzik. A potem mogliśmy pojechać i wreszcie poznać naszą samicę.
