Karmazynowy rozpad

On

Pod księżycowym światłem poruszałem się szybko, gałązki trzaskały pod moimi stopami.

Kiedy dotarłem do zbocza góry, skinąłem głową strażnikom, którzy tam stali.

Oni odpowiedzieli pokornymi ukłonami i rozstąpili się, pozwalając mi wejść do jaskini. Ciepło bijące od żarzącego się czerwoneg...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie