Koniec absolutnie wszystkiego

On

Moje skrzydła biły jak grzmot, gdy obserwowałem, jak otaczają wioskę poniżej. Płomienie pochłaniały dachy. Krzyki rozdzierały ulice. Dym wił się ku niebu jak ofiara.

To była rzeź.

To było piękne.

To było moje.

Moje arcydzieło.

Symfonia chaosu sprawiała mi przyjemność, choć nic nie mog...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie