Rozdział 11 11

„South Gate” — powtarzam. — „Czyli takie… centrum bogaczy?”

— Właśnie tam — mówi. — Wysyłam ludzi w tę stronę non stop. Chałupy są gigantyczne i mają pełną obsługę. Pokojówki, ogrodnicy, cały ten cyrk.

— Jezu… — wypuszczam powietrze. — Kasy więcej, niż wiedzą, co z nią zrobić.

Chichocze. — Jak do...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie