Rozdział 128 128

LEO

Gaiman wchodzi, ciągnąc za sobą Willow i Ariel. Jestem tak wściekły, że nawet nie potrafię na nią spojrzeć.

— Kurwa, wiedziałem, że tak będzie — warczę. — Wiedziałem, do cholery.

— Leo? — głos Willow drży ze strachu. I jakaś część mnie… cieszy się z tego. Powinna się bać od samego początk...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie