Rozdział 14 14

W pokoju panuje cisza.

Piotr stoi tuż za progiem, oparty niedbale o framugę. W chwili, gdy mnie widzi, prostuje się jak struna.

— Szefie.

— Jak długo jest cicho?

— Jakieś piętnaście minut. Pewnie zabrakło jej tchu.

Powstrzymuję parsknięcie. Najwyraźniej Willow jest jeszcze większą wojowniczką, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie