Rozdział 45 45

„Pomszczę mojego brata” — mówię pewnie. — „Ale porządna robota wymaga czasu. Mamy już i tak pełne ręce roboty. Pora urządzić ucztę.”

Ledwo kończę mówić, a telefon dzwoni. Rozpoznaję numer — nie do namierzenia. To może być tylko jedna z dwóch osób.

Odbieram od razu.

— Wie o kluczu — pada ostro w s...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie