Rozdział 75 75

Schodzę na dół. Moi ludzie szykują się już na dziedzińcu. Idę prosto do jeepa. Gaiman i Jax ustawiają się za mną, krok w krok.

— Ostrożnie — przestrzega Gaiman. — Teraz masz przewagę, jasne, ale ta suka ma zęby. Może ugryźć.

Uśmiecham się. — No to niech spróbuje. Chętnie popatrzę.

Spotkanie ma s...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie