Kocham cię tak bardzo

„Co?”

„Pozwoliłeś jej umrzeć. Pozwoliłeś mu do niej strzelić…”

Pokręciłem głową jak idiota.

„Ona nie nie żyje…”

Ta ulga… ta cholerna ulga, którą powtarzałem sobie w kółko, jak modlitwę, żeby tylko stłumić to przytłaczające poczucie winy, które wpełzało we mnie jak jad.

„Dlaczego nic nie zrobił...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie