TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

ranatalashier · W trakcie · 240.2k słów

367
Gorące
22.5k
Wyświetlenia
777
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.

Rozdział 1

Zwinęło mi się wszystko w środku na widok tego, co było przede mną. Musiało tam być ze sto osób, może więcej, zebranych wokół, wszyscy w czarnych garniturach albo sukniach. Głowy pochylone, jak na mszy za zmarłych, w cichym szacunku dla mężczyzny spuszczanego do ziemi. Z tyłu, tam gdzie stałam, ukryta przed wszystkimi, słychać było płacz i szloch.

Nie umiałam im spojrzeć w oczy. Nie chciałam. I zwyczajnie się ich bałam.

Wielkie czarne okulary przeciwsłoneczne chowały mnie przed tłumem, wystarczająco długo, żebym mogła patrzeć, jak Nikotaj, mój ojciec, znika sześć stóp pod ziemią. Ludzie mówili półgłosem, wspominając cudowne chwile z nim i to, jakim był dobrym, szczodrym człowiekiem.

Ja tylko stałam cicho, z piekącymi od łez oczami. Znałam go lepiej niż oni wszyscy, a nie potrafiłam powiedzieć ani słowa. Ksiądz nawet mnie nie wywołał na środek, żebym coś o nim powiedziała. Nikt nie wiedział, że jestem jego dzieckiem.

– Smutno, że pan Nikotaj zginął tak samo jak jego żona. Niech Bóg da im wieczny odpoczynek –

– Dobrze chociaż, że nie zostawił żadnego dziecka, żadnej sieroty –

– Ale kto go zabił? To ten sam, co zabił jego żonę? –

Szepty rozlewały się wszędzie wokół mnie. Część z nich była zwyczajnie nieprawdziwa.

Nikt mnie nie znał, ja nie znałam żadnych moich krewnych. Całe moje życie, całe moje istnienie spędziłam zamknięta w jednym z pokoi w domu ojca. Bezpieczna i odizolowana od świata. Zaczęło się to w chwili, kiedy zamordowano moją mamę. Tak naprawdę nawet nie wiedziałam, co dokładnie ją zabiło, ale najgorsze było to, że nie byłam nawet na jej pogrzebie.

Ojciec mi zabronił. Powiedział, że ten świat na zewnątrz nie jest dla kogoś tak niewinnego jak ja. Nie rozumiałam, o co mu chodzi, ale od tamtego dnia trzymał mnie w domu jak zakładniczkę. Nie pozwalał nikomu dowiedzieć się o moim istnieniu i to właśnie dlatego nikt nie wiedział, że moi rodzice mieli dziecko.

Siedziałam z boku, odizolowana, i w sumie nie było aż tak źle… dopóki ktoś się do mnie nie zbliżył. Podszedł do mnie jakaś kobieta, zaczęła o coś wypytywać, ale ją zignorowałam i przeniosłam wzrok na księdza.

Dorastałam bez kontaktu z ludźmi, bez gadania z kimkolwiek, a poza tym zwyczajnie bałam się ludzi.

Byłam we własnym świecie, podczas gdy pogrzeb ojca dobiegał końca. Ale w chwili, gdy wszystko się skończyło i zobaczyłam, jak ludzie rozchodzą się z cmentarza, dopiero wtedy prawdziwy strach mnie dopadł. Nie miałam już dokąd pójść. Dom ojca nie był dla mnie bezpieczny. Czułam w kościach, że ktokolwiek zabił moich rodziców, prędzej czy później przyjdzie po mnie.

„Przenocuję gdziekolwiek, byle nie w domu”.

Te słowa dudniły mi w głowie, gdy powoli szłam chodnikiem. Zapadał wieczór, robiło się ciemno, a ja bezmyślnie kierowałam się w stronę swojego mieszkania.

Oczywiście, że nie miałam dokąd pójść. Nie znałam nawet dobrze tych ulic.

Rozglądałam się nerwowo po okolicy, idąc przed siebie. Mimo że była noc, wydawało się tu jakoś spokojnie. Nie było widać ludzi na chodnikach.

Wszystko było w porządku… aż skręciłam za róg.

W jednej chwili moje złudne poczucie bezpieczeństwa runęło, gdy noc rozdarł przeraźliwy krzyk.

TRACH!

Na ten dźwięk oddech mi się urwał w piersi.

To był strzał.

Tak głośny, że aż zadzwoniło mi w uszach, a czaszka jakby zagrzechotała od środka.

„Nie jestem bezpieczna”.

Przetarłam zimne, wilgotne dłonie o długą skórzaną spódnicę, choć już dawno byłam mokra od potu w miejscach, o których nawet bym nie pomyślała. Ojciec miał rację, kiedy mówił, że świat nie jest miejscem dla takiej niewinnej osoby jak ja.

Głośny jęk, który rozległ się zaraz po tym, sprawił, że odwróciłam głowę, szukając źródła dźwięku.

– Zabijcie go, jeśli nie chce powiedzieć prawdy! – usłyszałam wściekły głos i wtedy moje oczy wyłowiły z ciemności sylwetki – same cienie, całe na czarno.

Zadziałał instynkt. Zaczęłam powoli cofać się do tyłu, wiedząc, że jeśli mnie zauważą, będzie po mnie. Niestety, daleko nie uciekłam.

W chwili, gdy czubek mojej stopy zahaczył o kamień, wyrwał mi się z gardła niekontrolowany krzyk. I to był mój koniec.

– Dorwijcie mi tę sukę natychmiast! –

Gdy tylko usłyszałam te słowa, nawet nie zastygłam w miejscu. Od razu puściłam się biegiem, tak szybko, jak tylko nogi były w stanie mnie ponieść, nie odważając się nawet odwrócić, by spojrzeć na właściciela tego wściekłego głosu.

Po chwili to i tak nie miało większego sensu. Jego ludzie byli tuż za mną, biegli praktycznie w tym samym tempie.

Serce tłukło mi się tak, że aż brakowało mi tchu. Miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z klatki piersiowej.

Wciąż byli za mną. Słyszałam, jak ich ciężkie stopy dudnią mi w uszach, aż czułam fizyczny ból.

Wolałabym zwinąć się w kłębek i umrzeć, niż dać się złapać i zostać zabrana przez ludzi, których nawet nie znałam.

Biegnąc, o mało co nie wywróciłam się przez tę swoją suknię do ziemi, ale nie zwolniłam ani na sekundę, dopóki nie wpadłam do jednej z publicznych toalet i nie trzasnęłam drzwiami, aż zadudniło. Drżącymi palcami sięgnęłam po mosiężny zamek.

Kiedy tylko przekręcił się z cichym kliknięciem, zaklęłam pod nosem i zaczęłam nerwowo rozglądać się po łazience. Szukałam jakiegokolwiek miejsca, przez które mogłabym uciec.

Adrenalina dudniła mi w żyłach, kiedy mój wzrok padł na małe okienko. Było wysoko, trochę za daleko, ale nie miałam zamiaru się poddać.

– Kurwa, co ty robisz? – serce podskoczyło mi do gardła, kiedy usłyszałam za sobą przestraszony głos.

– Dlaczego próbujesz się wspiąć do okna? – zapytała nieznajoma. Była to kobieta o blond włosach.

– P-proszę… potrzebuję pomocy – wychrypiałam, prawie piskliwie. – Są j-jacyś faceci… oni chcą mnie zabić, błagam, pomóż mi stąd wyjść, muszę się stąd wydostać… – Była dla mnie kompletnie obca, ale nie zawahałam się rozsypać przed nią na kawałki.

Zanim zdążyła mi odpowiedzieć, obie usłyszałyśmy, jak ktoś zaczyna walić w drzwi. Mężczyźni próbowali wedrzeć się do środka siłą.

Przerażenie wylało się na jej twarz, gdy dotarło do niej, co się dzieje.

– Co ty im, do cholery, zrobiłaś? Jak mogę ci najszybciej pomóc?! – sama już zaczynała panikować.

– Pomóż mi dostać się do okna – wysyczałam, a gorące łzy leciały mi już ciurkiem po twarzy.

– Ta suka jest w środku – zamarłam, kiedy usłyszałam jednego z nich. Byli już w łazience i szukali mnie między kabinami.

– Boss skazał: wiernì etu suku żywoj.

Rosyjski. Mówią po rosyjsku. Ja pierdolę, święty Boże.

– Spróbuję ci pomóc… – kobieta urwała w połowie zdania, gdy tylko zobaczyła zbliżających się mężczyzn. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, gwałtownie pchnęła mnie za siebie i stanęła między mną a zamaskowanymi facetami.

– Chłopaki, może byście tak dali jej spokój, pozwolili dziewczynie wyj…

Strzał.

W ułamku sekundy jej krew bryznęła mi na twarz, a kobieta runęła na podłogę.

Zastygłam, kompletnie odpłynęłam. O Boże. Zabili ją bez mrugnięcia okiem. Tak samo bezlitośnie, jak tamtego pierwszego mężczyznę, którego śmierć widziałam. Głośno, rozpaczliwie błagałam w duchu, żeby ziemia się pode mną otworzyła, podczas gdy ci ludzie, ci diabli, parli do mnie krok po kroku.

Patrzyłam, jak ten, który ją zastrzelił, chowa broń do kieszeni. Nie ruszyłam się ani o centymetr.

Jakbym była przyklejona do podłogi. Tylko łzy płynęły po mojej twarzy, kiedy widziałam, jak krew kobiety rozlewa się wokół mnie szeroką kałużą.

– Przysięgam, nic nie widziałam – gdy tylko zobaczyłam, jak jeden z nich przestępuje nad jej ciałem i rusza w moją stronę, odruchowo cofnęłam się o krok.

Usta drżały mi jak w febrze, kiedy podniosłam na niego oczy pełne łez.

– Jeśli nie chcesz, żeby ta twoja śliczna buźka zamieniła się w masakrę, to zamknij się i grzecznie z nami pójdziesz – syknął jeden z nich.

– Nie… nie pójdę… Nic nie zrobiłam… nic nie widziałam… – wyrzuciłam z siebie, kręcąc gwałtownie głową.

Spróbowałam cofnąć się jeszcze dalej, ale natychmiast do mnie dopadł i chwycił mnie za rękę. Im mocniej próbowałam się wyrwać, tym bardziej zaciskał palce.

– Przysięgam, że nie… Nikomu nic nie powiem… puść… – wydzierałam się, ale w tej samej chwili przyłożył mi do ust rękę w rękawiczce, brutalnie je zasłaniając. Świat mi się urwał.

– Nikomu nie powiem, proszę, nie zabijajcie mnie – moje krzyki tłumiła skórzana rękawica, a ja zaczęłam się szarpać jak w potrzasku, próbując oderwać jego dłoń od swoich ust.

– Przysięgam… – gorące łzy zamgliły mi oczy, całe ciało drżało, ale jego uścisk tylko się wzmocnił.

Zaraz zginę. Zginę tak samo jak moi rodzice.

Ta świadomość przecięła mnie na pół, gdy znów i znów próbowałam się wyrwać, bez skutku.

Było tylko gorzej, kiedy obrócił mnie tyłem do siebie. Moje plecy były wciśnięte w jego tors, unieruchomił mnie w żelaznym uścisku, a jego rękawiczka wciąż twardo zaciskała się na moich ustach. Wolną dłonią odgarnął mi włosy za ucho, poczułam ten zimny, obcy dotyk, a potem wyszeptał:

– Mówiłem, żebyś była grzeczna, ale nie, musiałaś… teraz ja…

Pokręciłam głową, nie pozwalając mu dokończyć, ale zanim zdołałam cokolwiek zrozumieć, poczułam, jak ktoś dociska mi do nosa i ust biały materiał.

Wydarłam się, ile sił w płucach, choć krzyk znów został stłumiony. Szarpałam się, kopałam, ale to wszystko nie miało sensu. W ciągu kilku sekund poczułam się bezwładna i ciężka, jakby ktoś odciął mnie od własnego ciała, a szmata dusiła mnie perfidnie, nasiąknięta ostrym, chemicznym smrodem. Zanim upadłam, poczułam, że ktoś łapie mnie w ramiona, przytrzymuje, gdy miotałam się jak ryba w sieci. Wstrzymałam oddech, ale opary wślizgiwały się do środka, zalewały mi zmysły.

Nogi kopały w powietrzu, wymachiwałam rękami na oślep, ale przegrywałam. W końcu wciągnęłam w płuca całą tę truciznę i zaczęłam drętwieć od środka.

Powieki robiły się coraz cięższe, opadały, a ja jeszcze próbowałam je unieść, walczyłam z ciemnością. Na próżno. Gorące łzy, które jeszcze chwilę temu paliły mi policzki, teraz stygnęły. Czułam, jak moje ciało robi się lodowate. Ostatnie resztki walki wypalały się we mnie jak dogasająca zapałka. Wzięłam jeden ostatni, urwany, trzęsący się oddech, kiedy fala drętwoty zalała mnie całą, a mój świat w jednej chwili pogrążył się w czarnej pustce.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

501.6k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

54.8k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Powrót do Karmazynowego Świtu

Powrót do Karmazynowego Świtu

26.6k Wyświetlenia · Zakończone · Diana Sockriter
Poddanie się nigdy nie było opcją...
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.

*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.

**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

624.7k Wyświetlenia · W trakcie · bjin09036
Pozwoliłam obcemu zniszczyć mnie w hotelowym pokoju.

Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.

Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.


Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.

June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.

Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.

Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.

Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.6k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

230.1k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

922k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Własność Foki Wojennej

Własność Foki Wojennej

257k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
Kurwa, OSTRZEŻENIE!!!!!!! NIE DLA OSÓB PONIŻEJ OSIEMNASTU LAT! TREŚCI EROTYCZNE********************************************Wpycha mi do ust dwa palce. „Ssij. Zrób je dla mnie ładnie mokre”.

Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.

Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.

„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.

Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.

Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.

Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.

Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.

Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

101.1k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

790.9k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.