To on

Zsunęłam się powoli do stołówki stada, żeby pozbierać ostatnie talerze, wycierając sobie dłonie do krwi o materiał spodni.

Pracowałam bez przerwy od wschodu słońca, ciało miałam ciężkie z wyczerpania, ale kogo to obchodziło. Nikt nawet na mnie nie spojrzał, kiedy śmiali się i gadali, talerze brzęcz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie