Jestem właścicielem ciebie

Delikatnie zamknęłam drzwi do swojej sypialni i oparłam się o nie plecami. Stałam tak parę minut, zupełnie nieruchomo.

Weź się, kurwa, ogarnij, idź pod prysznic i zmyj z siebie ten syf!

Jego słowa wciąż dudniły mi w głowie, w kółko, jak zepsuta syrena alarmowa. Czy on aż tak się mną brzydził tylko...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie