Rozdział 134

Madison

— Kurwa! — sapnęłam, gdy w końcu pozwolił mi odetchnąć, a wargi mrowiły mi po tej napaści.

— Nigdzie nie idziesz — warknął przy moich ustach. — Nie dopóki z tobą nie skończę.

Serce waliło mi o żebra, kiedy jego dłonie błądziły po moim ciele — już nie drażniły, tylko zawłaszczały. Obją...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie