Tajemniczy Układ z Moim Miliarderem Szefem

Tajemniczy Układ z Moim Miliarderem Szefem

Gregory Ellington · W trakcie · 386.8k słów

1.1k
Gorące
7.7k
Wyświetlenia
213
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Madison Harper aż za dobrze zna chaos, jaki Alexander Knight zostawia po sobie. Jako osobista asystentka miliardera i dyrektora generalnego sprzątała po niezliczonych skandalach, uspokajała byłe kochanki i pilnowała, by jego nieuporządkowane życie prywatne nie wdarło się na salę zarządu. Ale kiedy pewnej brzemiennej w skutki nocy ląduje w łóżku Alexandra, układ sił zmienia się diametralnie.

To, co zaczyna się jako chwila niepohamowanego impulsu, przeradza się w coś, czemu żadne z nich nie potrafi się oprzeć: Madison potrzebuje finansowej pomocy na rosnące rachunki za leczenie matki, a Alexander oferuje środki — pod warunkiem, że przez rok będzie jego dziewczyną. Bez zobowiązań, bez emocji, tylko interes.

Jednak gdy granice między ich życiem zawodowym a prywatnym zaczynają się zacierać, determinacja Madison, by trzymać serce na dystans, zaczyna słabnąć. Pod powierzchnią lekkomyślnego uroku Alexandra kryje się magnetyczna siła, która przyciąga ją bliżej, niż kiedykolwiek zamierzała. I właśnie kiedy zaczyna wierzyć, że może być dla niego kimś więcej niż kolejnym „układem”, powraca duch dawno utraconej pierwszej miłości Alexandra, Katherine, grożąc, że rozplącze wszystko, co między nimi powstało.

Czy Madison zdoła ochronić swoje serce, lawirując w tej grze pragnienia i oszustwa o najwyższą stawkę? A może ten układ z jej niesławnie lekkomyślnym szefem będzie ją kosztował więcej, niż jest gotowa stracić?

Rozdział 1

Madison

Uniósłszy wzrok znad ekranu komputera, usłyszałam dźwięk dzwonka windy. Kobieta w czerwonej sukience ruszyła w moją stronę pewnym krokiem; jej obcasy stukały o marmurową posadzkę jak minutnik odliczający do chaosu.

— Jestem umówiona z Alexandrem. — Położyła wypielęgnowane dłonie na moim biurku, pochyliła się do przodu i uśmiechnęła tak, że uśmiech nie dotarł jej do oczu.

— Ma pani umówione spotkanie?

— Nie potrzebuję. Mamy… wspólną historię. Po prostu powiedz Shim, że Vanessa jest tutaj.

— Przykro mi, ale pan Knight przyjmuje wyłącznie osoby umówione. Mogę pomóc pani ustalić termin na przyszły tydzień…

— Słuchaj mnie, sekretareczko. — Wtrąciła mi, przerywając. — Jestem Vanessa Caldwell. Spędziłam z Alexandrem noc w zeszły weekend i nie wyjdę stąd, dopóki go nie zobaczę.

— Jak wspomniałam, bez umówionego spotkania lub wyraźnej zgody pana Knighta…

— A ty kim niby jesteś? Myślisz, że skoro stoisz przy nim cały dzień, przynosisz mu kawę i robisz notatki, to jesteś wyjątkowa?

— Proszę pani, muszę poprosić panią o opuszczenie…

— Żałosna jesteś. Bawisz się w odźwiernego, udajesz, że masz znaczenie. Założę się, że fantazjujesz, żeby w końcu cię zauważył, co? Kochanie, nawet gdybyś rozłożyła uda na jego biurku, nie zaszczyciłby cię drugim spojrzeniem. On potrzebuje prawdziwej kobiety, a nie jakiejś zdesperowanej asystentki, która bawi się w przebieranki w żakiecie z Targetu.

— W razie potrzeby ochrona panią wyprowadzi.

— Nie odważysz się. Wiesz, kim jest mój ojciec? Jednym telefonem mogę cię pozbawić pracy.

— A ja jednym przyciskiem mogę usunąć panią z budynku. — Położyłam dłoń w pobliżu przycisku alarmowego pod biurkiem. — Wybór należy do pani, panno Caldwell.

Twarz Vanessy wykrzywiła się z wściekłości. Jednym płynnym ruchem chwyciła dzbanek z wodą z mojego biurka i wylała mi zawartość na głowę. Lodowata woda zmoczyła mi włosy, makijaż i zupełnie nową bluzkę — dla porządku: nie była z Targetu.

— Ups. — Uśmiechnęła się kpiąco i z brzękiem rzuciła pusty dzbanek na moją klawiaturę. — Wygląda na to, że ktoś potrzebuje ręcznika.

Zanim jednak zdążyłam przetrawić, co zrobię dalej, winda zadzwoniła ponownie.

Alexander Knight wyszedł na korytarz, wypełniając lobby jak front burzowy. Jego swobodny krok przyhamował, kiedy ogarnął wzrokiem scenę — mnie wyglądającą jak zmokła kura, Vanessę puszącą się niczym kotka, która dobrała się do śmietanki, oraz wodę rozlewającą się po moim biurku i po drogiej elektronice.

— No proszę. — Jego głos przeciął napięcie. — To zdecydowanie nie jest powitanie, jakiego się spodziewałem.

Twarz Vanessy rozjaśniła się.

— Alexander, kochanie! Ja tylko…

— Napadałaś na moją asystentkę i niszczyłaś firmowe mienie? — Podszedł do nas w trzech krokach. — Odważna strategia.

— Po prostu rozmawiałam z twoją asystentką. — Jej głos ociekał miodem, podczas gdy oczy wbijały sztylety w moje. — Nie chciała mnie do ciebie dopuścić.

— Bo taka jest jej praca. — Alexander podał mi swoją chusteczkę z monogramem. Jego dotyk posłał po moim ramieniu niechciane mrowienie. — Panna Harper trzyma się moich zasad co do joty. Dlatego jest nieoceniona.

Otarłam twarz, wdzięczna, że dziś nałożyłam wodoodporny tusz do rzęs. Chusteczka pachniała jego wodą kolońską — szczegół, na którym wcale się nie skupiałam.

– Ależ kochanie – Vanessa podeszła bliżej Alexandra, kołysząc biodrami. – Po naszej magicznej nocy razem…

– Masz na myśli ten bal charytatywny, na którym wypiłaś za dużo szampana, a ja zamówiłem ci taksówkę? To raczej nie było nic magicznego, chociaż słyszałem, że po mieście krąży opowiadana przez ciebie zupełnie inna wersja.

Przygryzłam wargę, żeby ukryć uśmiech.

– Ja… – Vanessa otworzyła usta jak ryba.

– A teraz… – dłoń Alexandra spoczęła na moim ramieniu i modliłam się, żeby nie wyczuł, jak przyspieszył mi puls. – Właśnie napadłaś na moją ulubioną pracownicę i prawdopodobnie zniszczyłaś sprzęt wart jakieś dziesięć tysięcy dolarów. Mam zadzwonić po ochronę czy po policję?

Poczułam, jak policzki oblewają mnie rumieńcem na słowa „moja ulubiona pracownica”. On zawsze taki był — czarujący, flirtujący i sprawiający, że każdy czuł się wyjątkowy. To nic nie znaczyło.

– Nie odważysz się. – Ale pewność Vanessy wyraźnie osłabła.

– Przekonaj się. Chronię swoich ludzi, zwłaszcza tych, którzy sprawiają, że moje życie działa bez zarzutu. Właściwie powinienem całkowicie zakazać ci wstępu do tego budynku. Co pani o tym sądzi, panno Harper?

– Myślę, że to brzmi rozsądnie, panie Knight. – Zachowałam profesjonalizm mimo jego dotyku, od którego robiło mi się cieplej.

Twarz Vanessy przybrała chyba ze pięćdziesiąt odcieni czerwieni.

– To absurd. Pożałujecie tego. Oboje.

– Jedyne, czego żałuję, to że nie miałem pod ręką telefonu, żeby nagrać ten atak histerii. Ochrona już jedzie na górę. Radzę ci wyjść, zanim tu dotrą.

– Mój ojciec się o tym dowie!

– Jestem pewien, że tak będzie. Pozdrów ode mnie Charlesa. Powiedz mu, że akcje jego firmy wyglądają ostatnio dość chwiejnie.

Gdy tylko drzwi windy zamknęły się na jej naburmuszonej twarzy, ręka Alexandra zsunęła się z mojego ramienia, a mnie natychmiast zabrakło jej ciepła — myśl, którą szybko wepchnęłam do szufladki w głowie z napisem „nie analizować”.

Wstałam z krzesła, a woda kapała na podłogę.

– Nic ci nie jest? – Alexander zmarszczył brwi, oceniając zniszczenia. – Nie zrobiła ci krzywdy?

– Tylko mojej dumie. I może mojej elektronice. – Szturchnęłam zalaną klawiaturę, która odpowiedziała niepokojącą iskierką.

– Zostaw to. Każę działowi IT przynieść ci nowe rzeczy. – Wyciągnął telefon. – John może zawieźć cię do galerii handlowej za piętnaście minut. Weź firmową kartę i kup sobie, czego potrzebujesz — ubrania, kosmetyki, produkty do włosów.

– Dziękuję, panie Knight, ale to nic wielkiego. Moja zmiana kończy się za godzinę, a po pracy mam już umówione spotkanie.

– Zamierzasz siedzieć w mokrych ubraniach jeszcze przez godzinę?

– Dam sobie radę – zapewniłam z uśmiechem. – Ale doceniam propozycję.

Spojrzał na mnie tak, jakby mi nie wierzył, ale mimo to skinął głową.

Pchnęłam drzwi restauracji, gotowa na relaksującą kolację z Hazel po tym katastrofalnym dniu. Hostessa poprowadziła mnie w stronę naszego zwyczajowego stolika w kącie, ale nagle się zatrzymałam. Obok mojej najlepszej przyjaciółki siedział mężczyzna.

– Mads! – Hazel zerwała się na nogi, machając tak, jakbym mogła jej nie zauważyć w na wpół pustej restauracji. – Jesteś! Chodź, poznaj Dereka!

Zmusiłam się do uśmiechu i usiadłam naprzeciwko nich. Oczywiście Hazel urządziłaby mi zasadzkę z randką w ciemno akurat po takim dniu.

– Mads, to Derek. Jest analitykiem finansowym, poznałam go w zeszłym miesiącu na tym wyjeździe z jogą. – Oczy Hazel błyszczały swatką w czystej postaci. – Derek, poznaj moją najlepszą przyjaciółkę, Madison.

– Miło mi. – Derek uśmiechnął się, odsłaniając idealnie wybielone zęby. – Hazel tyle mi o tobie opowiadała.

Powstrzymałam odruch, żeby kopnąć Hazel pod stołem. – Same dobre rzeczy, mam nadzieję?

Brnęliśmy w niezręczne pogaduszki o pogodzie i daniach dnia, aż Derek w końcu usprawiedliwił się i poszedł do toalety.

Gdy tylko znalazł się poza zasięgiem słuchu, Hazel rzuciła się na mnie. – No powiedz, nie jest boski? Te ramiona! I taki odnoszący sukcesy – powinnaś zobaczyć jego apartament w centrum.

– Haze…

– No weź, kiedy ostatni raz byłaś na prawdziwej randce? Za dużo pracujesz, kochanie. Każdy potrzebuje kogoś, na kim może się oprzeć.

– Na razie jest mi dobrze samej. Z terapią mamy i w ogóle…

– Jak ona się trzyma? – Mina Hazel złagodniała.

– Po staremu. Nowy lek jest drogi, ale… – Wzruszyłam ramionami.

– A ten twój brat dalej zaginiony w akcji? – Twarz Hazel pociemniała. – Co za egoistyczny dupek, zostawić cię z tym wszystkim samą.

– Nie chcę o nim rozmawiać. Mama pracowała na trzech etatach, żeby nas wychować. Najmniej, co mogę zrobić, to teraz jej pomóc.

Derek wsunął się z powrotem do loży, poprawiając designerski krawat. – Przepraszam. No to gdzie skończyliśmy?

– Madison właśnie opowiadała o swoim dniu w pracy – zapiszczała Hazel.

– A, tak… pracujesz jako sekretarka czy coś? – zapytał Derek.

– Jestem osobistą asystentką Alexandra Knighta w Knight Industries.

– Alexander Knight? Ten prezes? – Pochylił się, opierając łokcie na stole. – To musi być dość… wymagająca posada.

– Słucham?

– No daj spokój, wszyscy wiemy, jak to działa. – Puścił do mnie oczko. – Piękna młoda kobieta, wpływowy dyrektor… Jestem pewien, że znalazłaś sposoby, żeby stać się dla firmy niezastąpiona.

Szczęka Hazel opadła. – Derek!

– Co? Mówię tylko to, co wszyscy myślą, kiedy widzą takie układy. – Wykonał w moją stronę nieokreślony gest. – Bez oceniania. Dziewczyna musi korzystać ze swoich atutów.

– Ty absolutna świnio. – Twarz Hazel poczerwieniała. – Wynoś się.

– Ej, ja tylko jestem szczery. Nie ma co się tak oburzać…

– Wynoś się! – Hazel wstała, wskazując drzwi. – Natychmiast.

– Dobra, dobra. Widzę, że niektórzy nie potrafią znieść prawdy. – Wysunął się z loży, poprawiając marynarkę. – Zadzwoń, kiedy będziesz gotowa podejść do sprawy na serio.

Patrzyłyśmy, jak przeciska się między stolikami w stronę wyjścia. Hazel opadła z powrotem na siedzenie, spalona ze wstydu.

– O Boże, Mads. Tak mi, tak strasznie przykro. Nie mogę uwierzyć, że myślałam, że jest w porządku. Na jodze wydawał się taki miły!

– Hej, przynajmniej wyszło, że jest śmieciem, zanim przynieśli przystawki. – Chwyciłam menu, zdeterminowana, by uratować ten wieczór. – A teraz o tych nachosach z dodatkami, które zawsze bierzemy…

– Ale mimo wszystko! To, co powiedział o tobie i o panu Knighcie! – Pokręciła głową. – Okropnie się czuję.

– Zapomnij o nim. Serio. – Skinęłam na kelnera. – Nachosy i dwie margarity, proszę. Moja podwójna.

Hazel rozjaśniła się figlarnie. – Chociaż… może Derek w jednym miał rację. Nie w tym, że ty jesteś… no wiesz… ale w tym, że panu Knightowi się podobasz. Widziałam, jak na ciebie patrzy.

Zakrztusiłam się wodą i zaczęłam kaszleć. — Co? Nie! To… to niemożliwe. On jest moim szefem!

— A dlaczego nie? Jesteś bystra, olśniewająco piękna, a on wyraźnie jest tobą zainteresowany.

— Przestań! — Chwyciłam serwetkę i wytarłam brodę. — To wcale tak nie wygląda.

Hazel parsknęła śmiechem. — Wyluzuj, żartuję! Wszyscy wiedzą, że Alexander Knight to najsłynniejszy playboy na Manhattanie. Co tydzień inna supermodelka, imprezy na jachcie w Monako. — Pochyliła się do przodu. — Po prostu uważaj, dobrze? Nie daj się zwieść tej ładnej buzi i urokowi osobistemu. Tacy faceci nie wchodzą w związki — oni kolekcjonują trofea.

— Uwierz mi, doskonale wiem, kim on jest. — Mój telefon zawibrował.

Wyjęłam telefon, żeby sprawdzić wiadomość. Na ekranie mignęło imię Alexandra.

„325 Park Avenue, penthouse. Przyjedź teraz.”

Żadnego wyjaśnienia, żadnego kontekstu. Typowy Alexander.

— Wszystko w porządku? — Hazel spojrzała na mnie ponad stołem.

— Praca. — Złapałam torebkę, już wysuwając się z boksu. — Przełożymy te nachosy?

— Znowu? To zaczyna być absurdalne. Jest prawie ósma wieczorem!

— Wiem, wiem. Ale…

— Żadnego „ale”! Nie jesteś jego osobistą służącą. Też masz swoje życie. Co może być aż tak pilne?

— Pewnie znowu jakieś spotkanie networkingowe zorganizowane na ostatnią chwilę. Czasami tak robi — zaprasza potencjalnych inwestorów na drinki. Ktoś musi skoordynować catering i ogarnąć listę gości.

— I tym kimś zawsze musisz być ty?

— Taka jest moja praca.

— Twoja praca skończyła się trzy godziny temu. — Głos Hazel złagodniał. — Martwię się o ciebie, wiesz?

— Wiem, że się martwisz. Ale ta praca — benefity, pensja — pomaga mamie walczyć. Nie mogę ryzykować, że ją stracę.

— Po prostu uważaj, dobrze?

Skinęłam głową, już będąc w połowie drogi do drzwi. Chłodne nocne powietrze uderzyło mnie w twarz, kiedy zatrzymałam taksówkę.

Taksówka sunęła przez migoczące ulice Manhattanu. Rachunki za leczenie mamy nie dawały mi spokoju, z każdym miesiącem coraz wyższe. Nie mogłam tego zepsuć. Nie wtedy, kiedy mnie potrzebowała.

325 Park Avenue wyrastało przede mną, całe ze szkła i stali, lśniące w nocnym niebie. Portier skinął głową, gdy przeszłam przez marmurowe lobby do prywatnej windy. Mój palec zawisł nad przyciskiem penthouse’u. Coś było… nie tak.

Zwykle, kiedy Alexander urządzał spontaniczne spotkania, lobby tętniło życiem — dostawcy cateringu wnosili zaopatrzenie, goście przyjeżdżali w markowych garniturach i koktajlowych sukienkach. Dziś panowała cisza.

Moje obcasy stukały o marmurową podłogę, kiedy wyszłam z windy, a dźwięk niósł się echem po pustej przestrzeni. Ciepłe światło rozlewało się po nowoczesnych meblach i oknach od podłogi do sufitu, ukazujących migotliwy blask miasta w dole.

— Panie Knight?

Bez odpowiedzi. Tylko cichy szum klimatyzacji.

Włosy zjeżyły mi się na karku. Zdecydowanie coś było nie w porządku.

Za mną zaskrzypiała deska podłogowa.

Odwróciłam się gwałtownie, z sercem tłukącym jak oszalałe. Alexander stał tam, niedbale oparty o framugę drzwi.

Ruszył ku mnie, pokonując dzielącą nas odległość trzema długimi krokami. Zanim zdążyłam zareagować, zagrodził mi drogę przy ścianie, opierając jedną dłoń tuż obok mojej głowy.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.4k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

314.4k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.4k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

148.8k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.5k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

410.6k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Polowanie Alfy

Polowanie Alfy

468.8k Wyświetlenia · W trakcie · Ms.M
Każda dziewczyna w wieku osiemnastu lat, jeśli nie zostanie sparowana, jest zgłaszana do Polowania Alf. Hazel nie jest wyjątkiem i jako jedyna nie widzi w tym szansy na znalezienie silnego Alfy, który by się nią zaopiekował, lecz raczej jako ceremonię, która odbiera wolną wolę i wysyła cię do lasu, byś była ścigana jak jeleń.

Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

531.5k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

756.5k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...