Rozdział 235

„Wiesz… bo mieszkam z tobą i trochę mi się udzieliłeś. Zamieniłeś szorstką miłość w sztukę.” Mruga do mnie, znowu – zamiast miłosnych sonetów ma swój typowy bezczelny wdzięk – a ja przewracam oczami.

„Dzięki. Jestem taka dumna! … A tak w ogóle… Ekhm. Jak bardzo lubisz swój wolny pokój?” Nerwowo sku...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie