Rozdział 327

– Hej, ty… Chyba już lepiej się czujesz? – Całuje mnie i stawia z powrotem na nogi, wyciągając mnie z mojej dziwacznej pozycji wiszenia mu na szyi. Robi to tylko na tyle, żeby zdjąć marynarkę od garnituru i kopniakiem zrzucić buty w korytarz.

– No… byłam okej po drzemce. Chyba to były nerwy… Co się...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie