Rozdział 134 WALKI KOTÓW

Mrugnęłam i powoli obróciłam głowę w jej stronę. Pochyliła się leciutko nad stołem, łokciem musnęła brzeg talerza, a na jej ustach, pomalowanych na krwistą czerwień, zatańczył krzywy uśmiech. Bursztynowe oczy błyszczały zuchwałą psotą.

— Słyszałam — zamruczała — że dziś masz wybrać jedną z nas, żeb...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie