Ukochana Luna Lykaniego Króla

Ukochana Luna Lykaniego Króla

Jasmine S · Zakończone · 290.8k słów

535
Gorące
268.1k
Wyświetlenia
11.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Król spętany żądzą władzy, dziewczyna naznaczona przez los i więź dusz tak potężna, że potrafi rzucić całe królestwo na kolana.

Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.

Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.

To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.

Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.

Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.

Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.

Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?

Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.

Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.

Rozdział 1

Pierwszą rzeczą, której nauczyło mnie życie, było to, że nic mi nie jest winne. I nigdy nie będzie.

Nie uświadamiasz sobie, jak cicho może pękać serce, dopóki nie stoisz w środku własnej ciszy, marząc, żeby ktoś, ktokolwiek, cię usłyszał. Ale w moim świecie jedyną odpowiedzią było echo wszystkiego, co straciłam, zanim w ogóle zdążyłam to chociaż raz naprawdę objąć.

Zawsze czułam, że nigdzie nie pasuję. Ani do tej watahy, ani tym bardziej do rodziny, do której mnie wpakowano.

W dniu, w którym wzięłam pierwszy oddech, moja matka wzięła ostatni. Mój ojciec, nieumiejący przeżyć pustki, jaką zostawiła po sobie jej śmierć, poszedł za nią niedługo później. Zostałam sierotą, zanim mój mózg w ogóle zdążył cokolwiek zapisać, tak mi przynajmniej powtarzano. Znam ich tylko z kilku wypłowiałych fotografii i ani razu nie poczułam po nich takiej tęsknoty, jaką nazywa się utraconą miłością.

Alfa Joe, przywódca naszej watahy, oddał mnie jak niechciany prezent do Amy i Vargosa. Przez chwilę, słodką, okrutnie słodką chwilę, traktowali mnie jak własne dziecko. Do czasu, aż miałam siedem lat i brzuch Amy zaczął się zaokrąglać nowym życiem.

Wtedy świat się przekręcił. Nagle ramiona, które kiedyś mnie tuliły, stały się lodowate. Oczy, które kiedyś wypatrywały mnie w tłumie, zaczęły prześlizgiwać się obok, jakbym była tylko powietrzem.

Tak skupili się na swoim nowym dziecku, że zapomnieli, iż ja też potrzebuję jedzenia, ciepła i miłości. Nauczyłam się radzić sobie sama: wyjadałam resztki z lodówki, parzyłam sobie małe dłonie przy próbach gotowania posiłków, które smakowały dokładnie tak źle, jak wyglądały.

Kiedy dziecko się urodziło, ogołocili mój pokój ze wszystkiego, żeby zrobić miejsce na jego pokoik, a moje rzeczy wrzucili do schowka jak jakieś stare bombki choinkowe, które nikomu nie są już potrzebne.

W schowku nie było okien. Latem dogrzewało mnie jak piekarnik, zimą mroziło na kość. Spałam na stercie własnych ubrań, bo nie chciało im się dać mi nawet jednego koca.

Na początku nienawidziłam Levona za to, że mi ich ukradł. Ale z czasem ta nienawiść zgniła i zamieniła się w coś znacznie smutniejszego. Nie da się stracić czegoś, co nigdy tak naprawdę nie było twoje. A im bardziej rósł, tym mniej byłam dla nich siostrą i córką, a coraz bardziej służącą.

A teraz...

Dziś kończyłam osiemnaście lat.

Urodziny zazwyczaj nic dla mnie nie znaczyły. Ale dzisiaj było inaczej. Dziś w nocy, w blasku księżyca, mój uśpiony gen wilka miał się obudzić i w końcu zostanę pełnoprawną wilkołaczycą.

Co lepsze, kiedy już się przemienię, będę mogła wyprowadzić się od Amy, przenieść się do domu watahy, znaleźć pracę w sąsiednim ludzkim miasteczku i zacząć odkładać pieniądze, żeby w końcu wyjechać z Khragnir i zobaczyć kawałek świata.

Na moich ustach pojawił się mały, skryty uśmiech. Czekałam na ten moment całe życie.

– Narine! – piskliwy głos Amy przebił się przez ściany schowka jak nóż. – Jest piąta rano, do jasnej cholery! Rusz ten swój bezużyteczny tyłek!

Zamknęłam oczy i nabrałam powietrza. Wytrzymaj, Narine. Jeszcze tylko kilka godzin.

Podniosłam się sztywno ze swojej sterty ubrań i wyszłam na zewnątrz. Stała tam, oparta o poręcz balkonu jak królowa zerkająca z góry na swoją brudną, mało znaczącą chłopkę.

– Przepraszam, mamo – wyszeptałam. Nieważne, czy miałam rację, czy nie. Przepraszam to był jedyny język, który rozumiała.

Ama skrzywiła się z pogardą. – Przykro ci? I dobrze, że ci przykro. Całe życie na nasz rachunek. Najmniej, co możesz zrobić, to wziąć na siebie więcej roboty. Jest weekend.

Więcej roboty? Co niby jeszcze mogłam robić, czego już na mnie nie zwalili?

Przełknęłam gorzką falę wściekłości, która wdzierała mi się do gardła.

– Przepraszam, mamo. Od razu biorę się za obowiązki.

Cokolwiek bym zrobiła, i tak nigdy nie będzie dość. Dla Amy byłam tylko ciężarem. Zacisnęłam pięści tak mocno, że aż zadrżały mi kostki. Oddychaj, Narine. Jeszcze tylko kilka godzin.

– Spadaj. – Ama rzuciła przez ramię i zeszła po schodach jak paw na wybiegu, a jej rude włosy podskakiwały przy każdym kroku. Była naprawdę ładną kobietą, bez dwóch zdań – sercowata twarz, niesamowicie niebieskie oczy. Szkoda tylko, że całe to piękno przesiąkło jej zgniłym charakterem.

Kiedy tylko zeszła ze schodów, przemknęłam obok. Pokój Levona był na końcu korytarza. Zapukałam cicho – nauczyłam się już, że lepiej go nie budzić zbyt ostro. Jak wpadnie w szał, Ama i Vargos zrobią wszystko, żeby mi się za to dostało.

Po chwili drzwi się otworzyły. W progu stał Levon, z rudymi włosami sterczącymi w dzikich kępkach.

– Jest stanowczo kurwa za wcześnie, czego chcesz? – warknął.

– Przepraszam, Levon. Przyszłam po twoje pranie.

Westchnął ciężko i zniknął w pokoju. Po chwili wyszedł z powrotem, wpychając mi w ramiona dwa przeładowane kosze, po czym trzasnął mi drzwiami przed nosem. Zacisnęłam zęby. Minęło zaledwie sześć dni, odkąd ostatnio robiłam mu pranie, a on zdążył uświnić ubrania jakby minął cały miesiąc.

Wypuściłam powietrze z ust, zdmuchując grzywkę z czoła, i odwróciłam się, żeby odejść. Usłyszałam, że drzwi znowu się otwierają, i poczułam, jak coś ciężkiego uderza mnie prosto w tył głowy, aż wyrwał mi się mimowolny, zduszony jęk. Drzwi znów się zatrzasnęły.

Podniosłam z podłogi kołdrę, którą we mnie cisnął, i z trudem wciągnęłam kosze po schodach na dół. Ama siedziała już wygodnie w salonie, popijając swoją codzienną poranną kawkę i wertując jedno ze swoich cholernie drogich pism o modzie.

– Pralka się zepsuła.

Zamarłam. – Co?

– Wczoraj padła – mruknęła lekko, jakby mówiła o pogodzie. – Piotrek z domu watahy może ją naprawić... kiedyś. A na razie zanieś pranie nad zakole rzeki i wypierz ręcznie.

Wpatrywałam się w nią tępo. Mówiła serio. Oczywiście, że tak. Ama nie żartowała. Zwłaszcza jak chodziło o to, żeby zrobić z mojego życia piekło. Nic nie powiedziałam. Przygryzłam sobie policzek od środka tak mocno, że poczułam w ustach smak krwi. Bez słowa zrzuciłam kosze przy schodach i pomaszerowałam do pralni po mydło.

– A, i weź też pranie twojego ojca i moje – dodała z satysfakcją. Zaklęłam w duchu i wróciłam do kuchni, żeby zgarnąć dwie duże worki na śmieci, które pomieściłyby te wszystkie sterty ciuchów.

Kiedy się odwróciłam, jakimś cudem potknęłam się o własne nogi i odruchowo złapałam się krawędzi drewnianego blatu, żeby się nie wywalić. Odetchnęłam z ulgą, ale tylko na sekundę, bo zaraz usłyszałam tuż obok siebie brzęk tłuczonego szkła. Spojrzałam w bok i zobaczyłam, że przypadkiem zepchnęłam z blatu talerz.

– Lepiej, żeby to nie było to, o czym myślę – usłyszałam głos Amy tuż nad głową.

Kiedy ona się tu w ogóle pojawiła?

Ama obeszła blat i aż się zakrztusiła z oburzenia. Szybko podniosłam się z podłogi, ale zanim zdążyłam się wyprostować, jej dłoń z całej siły uderzyła mnie w policzek. Poleciałam do tyłu i walnęłam w lodówkę. Ból eksplodował na mojej twarzy, a głowa odbiła mi się od metalu tak mocno, że przez chwilę miałam przed oczami same gwiazdki.

Łzy same popłynęły z oczu – ze zaskoczenia i z bólu.

– Ty głupia mała szmato! – wrzasnęła. – To był zabytkowy talerz!

– Przepraszam – wyszeptałam.

– To jedyne, co potrafisz powiedzieć. Przepraszam! Przepraszam! Przepraszam! „Przepraszam” nie naprawi twojej głupoty! Bezużyteczna dziewucha! Jesteś tylko chodzącą migreną!

Milczałam, pozwalając, żeby jej obelgi spływały na mnie jak grad, aż w końcu wpadła w jeszcze większą złość i wyburczała do samej siebie, po czym wściekła wyszła z kuchni. Starłam łzy drżącymi dłońmi, pozbierałam z podłogi odłamki talerza i ogarnęłam bałagan.

Potem, nie odzywając się już ani słowem, zarzuciłam ciężkie worki na plecy i wymknęłam się na zewnątrz. Ruszyłam długą ścieżką w stronę zakola rzeki – tam było mniejsze ryzyko, że ktokolwiek zobaczy mnie w takim stanie.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

695.9k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

466k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

384.3k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

685.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

372.4k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

745.4k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

416.8k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

256.8k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?