
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Jasmine S · Zakończone · 290.8k słów
Wstęp
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.
Rozdział 1
Pierwszą rzeczą, której nauczyło mnie życie, było to, że nic mi nie jest winne. I nigdy nie będzie.
Nie uświadamiasz sobie, jak cicho może pękać serce, dopóki nie stoisz w środku własnej ciszy, marząc, żeby ktoś, ktokolwiek, cię usłyszał. Ale w moim świecie jedyną odpowiedzią było echo wszystkiego, co straciłam, zanim w ogóle zdążyłam to chociaż raz naprawdę objąć.
Zawsze czułam, że nigdzie nie pasuję. Ani do tej watahy, ani tym bardziej do rodziny, do której mnie wpakowano.
W dniu, w którym wzięłam pierwszy oddech, moja matka wzięła ostatni. Mój ojciec, nieumiejący przeżyć pustki, jaką zostawiła po sobie jej śmierć, poszedł za nią niedługo później. Zostałam sierotą, zanim mój mózg w ogóle zdążył cokolwiek zapisać, tak mi przynajmniej powtarzano. Znam ich tylko z kilku wypłowiałych fotografii i ani razu nie poczułam po nich takiej tęsknoty, jaką nazywa się utraconą miłością.
Alfa Joe, przywódca naszej watahy, oddał mnie jak niechciany prezent do Amy i Vargosa. Przez chwilę, słodką, okrutnie słodką chwilę, traktowali mnie jak własne dziecko. Do czasu, aż miałam siedem lat i brzuch Amy zaczął się zaokrąglać nowym życiem.
Wtedy świat się przekręcił. Nagle ramiona, które kiedyś mnie tuliły, stały się lodowate. Oczy, które kiedyś wypatrywały mnie w tłumie, zaczęły prześlizgiwać się obok, jakbym była tylko powietrzem.
Tak skupili się na swoim nowym dziecku, że zapomnieli, iż ja też potrzebuję jedzenia, ciepła i miłości. Nauczyłam się radzić sobie sama: wyjadałam resztki z lodówki, parzyłam sobie małe dłonie przy próbach gotowania posiłków, które smakowały dokładnie tak źle, jak wyglądały.
Kiedy dziecko się urodziło, ogołocili mój pokój ze wszystkiego, żeby zrobić miejsce na jego pokoik, a moje rzeczy wrzucili do schowka jak jakieś stare bombki choinkowe, które nikomu nie są już potrzebne.
W schowku nie było okien. Latem dogrzewało mnie jak piekarnik, zimą mroziło na kość. Spałam na stercie własnych ubrań, bo nie chciało im się dać mi nawet jednego koca.
Na początku nienawidziłam Levona za to, że mi ich ukradł. Ale z czasem ta nienawiść zgniła i zamieniła się w coś znacznie smutniejszego. Nie da się stracić czegoś, co nigdy tak naprawdę nie było twoje. A im bardziej rósł, tym mniej byłam dla nich siostrą i córką, a coraz bardziej służącą.
A teraz...
Dziś kończyłam osiemnaście lat.
Urodziny zazwyczaj nic dla mnie nie znaczyły. Ale dzisiaj było inaczej. Dziś w nocy, w blasku księżyca, mój uśpiony gen wilka miał się obudzić i w końcu zostanę pełnoprawną wilkołaczycą.
Co lepsze, kiedy już się przemienię, będę mogła wyprowadzić się od Amy, przenieść się do domu watahy, znaleźć pracę w sąsiednim ludzkim miasteczku i zacząć odkładać pieniądze, żeby w końcu wyjechać z Khragnir i zobaczyć kawałek świata.
Na moich ustach pojawił się mały, skryty uśmiech. Czekałam na ten moment całe życie.
– Narine! – piskliwy głos Amy przebił się przez ściany schowka jak nóż. – Jest piąta rano, do jasnej cholery! Rusz ten swój bezużyteczny tyłek!
Zamknęłam oczy i nabrałam powietrza. Wytrzymaj, Narine. Jeszcze tylko kilka godzin.
Podniosłam się sztywno ze swojej sterty ubrań i wyszłam na zewnątrz. Stała tam, oparta o poręcz balkonu jak królowa zerkająca z góry na swoją brudną, mało znaczącą chłopkę.
– Przepraszam, mamo – wyszeptałam. Nieważne, czy miałam rację, czy nie. Przepraszam to był jedyny język, który rozumiała.
Ama skrzywiła się z pogardą. – Przykro ci? I dobrze, że ci przykro. Całe życie na nasz rachunek. Najmniej, co możesz zrobić, to wziąć na siebie więcej roboty. Jest weekend.
Więcej roboty? Co niby jeszcze mogłam robić, czego już na mnie nie zwalili?
Przełknęłam gorzką falę wściekłości, która wdzierała mi się do gardła.
– Przepraszam, mamo. Od razu biorę się za obowiązki.
Cokolwiek bym zrobiła, i tak nigdy nie będzie dość. Dla Amy byłam tylko ciężarem. Zacisnęłam pięści tak mocno, że aż zadrżały mi kostki. Oddychaj, Narine. Jeszcze tylko kilka godzin.
– Spadaj. – Ama rzuciła przez ramię i zeszła po schodach jak paw na wybiegu, a jej rude włosy podskakiwały przy każdym kroku. Była naprawdę ładną kobietą, bez dwóch zdań – sercowata twarz, niesamowicie niebieskie oczy. Szkoda tylko, że całe to piękno przesiąkło jej zgniłym charakterem.
Kiedy tylko zeszła ze schodów, przemknęłam obok. Pokój Levona był na końcu korytarza. Zapukałam cicho – nauczyłam się już, że lepiej go nie budzić zbyt ostro. Jak wpadnie w szał, Ama i Vargos zrobią wszystko, żeby mi się za to dostało.
Po chwili drzwi się otworzyły. W progu stał Levon, z rudymi włosami sterczącymi w dzikich kępkach.
– Jest stanowczo kurwa za wcześnie, czego chcesz? – warknął.
– Przepraszam, Levon. Przyszłam po twoje pranie.
Westchnął ciężko i zniknął w pokoju. Po chwili wyszedł z powrotem, wpychając mi w ramiona dwa przeładowane kosze, po czym trzasnął mi drzwiami przed nosem. Zacisnęłam zęby. Minęło zaledwie sześć dni, odkąd ostatnio robiłam mu pranie, a on zdążył uświnić ubrania jakby minął cały miesiąc.
Wypuściłam powietrze z ust, zdmuchując grzywkę z czoła, i odwróciłam się, żeby odejść. Usłyszałam, że drzwi znowu się otwierają, i poczułam, jak coś ciężkiego uderza mnie prosto w tył głowy, aż wyrwał mi się mimowolny, zduszony jęk. Drzwi znów się zatrzasnęły.
Podniosłam z podłogi kołdrę, którą we mnie cisnął, i z trudem wciągnęłam kosze po schodach na dół. Ama siedziała już wygodnie w salonie, popijając swoją codzienną poranną kawkę i wertując jedno ze swoich cholernie drogich pism o modzie.
– Pralka się zepsuła.
Zamarłam. – Co?
– Wczoraj padła – mruknęła lekko, jakby mówiła o pogodzie. – Piotrek z domu watahy może ją naprawić... kiedyś. A na razie zanieś pranie nad zakole rzeki i wypierz ręcznie.
Wpatrywałam się w nią tępo. Mówiła serio. Oczywiście, że tak. Ama nie żartowała. Zwłaszcza jak chodziło o to, żeby zrobić z mojego życia piekło. Nic nie powiedziałam. Przygryzłam sobie policzek od środka tak mocno, że poczułam w ustach smak krwi. Bez słowa zrzuciłam kosze przy schodach i pomaszerowałam do pralni po mydło.
– A, i weź też pranie twojego ojca i moje – dodała z satysfakcją. Zaklęłam w duchu i wróciłam do kuchni, żeby zgarnąć dwie duże worki na śmieci, które pomieściłyby te wszystkie sterty ciuchów.
Kiedy się odwróciłam, jakimś cudem potknęłam się o własne nogi i odruchowo złapałam się krawędzi drewnianego blatu, żeby się nie wywalić. Odetchnęłam z ulgą, ale tylko na sekundę, bo zaraz usłyszałam tuż obok siebie brzęk tłuczonego szkła. Spojrzałam w bok i zobaczyłam, że przypadkiem zepchnęłam z blatu talerz.
– Lepiej, żeby to nie było to, o czym myślę – usłyszałam głos Amy tuż nad głową.
Kiedy ona się tu w ogóle pojawiła?
Ama obeszła blat i aż się zakrztusiła z oburzenia. Szybko podniosłam się z podłogi, ale zanim zdążyłam się wyprostować, jej dłoń z całej siły uderzyła mnie w policzek. Poleciałam do tyłu i walnęłam w lodówkę. Ból eksplodował na mojej twarzy, a głowa odbiła mi się od metalu tak mocno, że przez chwilę miałam przed oczami same gwiazdki.
Łzy same popłynęły z oczu – ze zaskoczenia i z bólu.
– Ty głupia mała szmato! – wrzasnęła. – To był zabytkowy talerz!
– Przepraszam – wyszeptałam.
– To jedyne, co potrafisz powiedzieć. Przepraszam! Przepraszam! Przepraszam! „Przepraszam” nie naprawi twojej głupoty! Bezużyteczna dziewucha! Jesteś tylko chodzącą migreną!
Milczałam, pozwalając, żeby jej obelgi spływały na mnie jak grad, aż w końcu wpadła w jeszcze większą złość i wyburczała do samej siebie, po czym wściekła wyszła z kuchni. Starłam łzy drżącymi dłońmi, pozbierałam z podłogi odłamki talerza i ogarnęłam bałagan.
Potem, nie odzywając się już ani słowem, zarzuciłam ciężkie worki na plecy i wymknęłam się na zewnątrz. Ruszyłam długą ścieżką w stronę zakola rzeki – tam było mniejsze ryzyko, że ktokolwiek zobaczy mnie w takim stanie.
Ostatnie Rozdziały
#219 Rozdział 219 CENNA LUNA KRÓLA LYCAN
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#218 Rozdział 218 AURORA BOREALIS
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#217 Rozdział 217 NIESPODZIANKA
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#216 Rozdział 216 POCHOWANIE TOPORU
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#215 Rozdział 215 MIESIĄC MIODOWY
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#214 Rozdział 214 PODKRADANIE
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#213 Rozdział 213 QUEEN
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#212 Rozdział 212 KORONACJA
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#211 Rozdział 211 POST WAR
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#210 Rozdział 210 GŁOSY
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.












