Rozdział 45

Elsie była praktycznie uwięziona w ramionach Williama, nie mogła się nawet ruszyć.

– Już za późno – wymamrotała w jego pierś, głos miała stłumiony i cichy.

– Nie, nie jest. – Jego oddech parzył ją w czoło. – Nie rozwodźmy się, dobra?

Powtórzyła, tym razem trochę twardziej:

– Za późno.

Uniosł...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie