Rozdział 53

– Nie... mmm... – jej stłumione szlochy zginęły między ich wargami.

Alexander zignorował szarpanie Emily i docisnął ją mocniej. Gdy naparł na nią, jęk, który wyrwał się z jej gardła, zabrzmiał jak rozpaczliwy krzyk.

Każdy jego ruch był jak młot uderzający w jej serce, rozbijając ją na kawałki.

Ta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie