7

Rozdział 7 – Towarzysze

Poczułam ciepło jego ust delikatnie przyciśniętych do moich. Nie wiem, czy to był impuls, czy instynkt, ale naturalnie odpowiedziałam i odwzajemniłam pocałunek z zapałem. Dreszcze przebiegły przez moje ciało, aż do samego rdzenia. Jęknęłam w jego usta, a jego pocałunek stał się bardziej namiętny. Pogłębił pocałunek, a jego język wsunął się do moich ust, tańcząc z moim. Całował z celem. Z potrzebą. Z pożądaniem.

Byłam całkowicie pochłonięta chwilą i jedyną rzeczą, która zdawała się istnieć na świecie, był ten pocałunek. Moja wilczyca wyła z radości, a moje ciało chciało więcej. Jego pocałunek był tak pyszny. Tak doskonały. A potem, odsunął się.

Cia wydała z siebie sfrustrowane westchnienie, a ja poczułam to samo. Patrzyłam, jak wraca do swojego biurka i siada. Mogłam powiedzieć, że walczy, by kontrolować swoją wilczycę. Przeciągnęłam palcami przez włosy, czując lekkie rumieńce. Jego oczy wpatrywały się w moje. Jego twarz nie zdradzała niczego.

„Kiedy wiedziałeś, że jestem twoją towarzyszką?” zapytał mnie.

„W celi, kiedy po raz pierwszy poczułam twój zapach.” Moje serce wciąż biło szybko, próbowałam się uspokoić.

„Dlaczego nic nie powiedziałaś?”

„Nie wiem. Chyba chciałam najpierw dowiedzieć się o tobie więcej.”

„Zanim mnie odrzucisz? Chcesz wiedzieć o mnie więcej, żeby usprawiedliwić swoje odrzucenie.”

„Dlaczego myślisz, że to ja cię odrzucę? To ty zdajesz się nienawidzić mojej rodziny, Alfo. Może to ja czekam, aż mnie odrzucisz.” Nadal wpatrywał się we mnie, ale nie odpowiedział.

„Jak to możliwe, że ukrywasz swój zapach?”

„Jest taka dzika roślina, która rośnie tylko w Grecji. Parzysz ją w gorącej wodzie i pijesz. Maskuje twój zapach na kilka dni. Powinieneś być w stanie poczuć mój zapach za dzień lub dwa.”

„Czy będziesz tu jeszcze za dzień lub dwa?” Uniósł ciekawie brew. Nie byłam pewna, czy to zaproszenie do pozostania, czy pytanie.

„To zależy.”

„Od czego?” zapytał.

„Od ciebie. Nie jestem pewna, co się dzieje. Wiem tylko, że opuściłam swoje mieszkanie w Londynie, żeby przyjechać do Chicago na warsztaty, a jakoś obudziłam się przy granicy z Kanadą w twojej celi.”

„Jakie warsztaty?”

„Muzyczne spotkanie w centrum kongresowym w Chicago. W razie gdybyś przegapił, gram na wiolonczeli. Obecnie mieszkam w Londynie, grając w orkiestrze.”

„Spodziewaliśmy się programisty, który pisze oprogramowanie do cyberbezpieczeństwa.” Powiedział mi, a ja przypomniałam sobie wilka Deltę z koszulą poplamioną winem z mojej podróży.

„Dlaczego celujecie w programistę z LaRue Enterprises?” zapytałam.

„Śledzimy i namierzamy podziemny rynek zmiennokształtnych, żeby uwalniać więźniów. Niestety, przestępcy używają teraz bardziej zaawansowanego oprogramowania, które trudno zhakować. Oprogramowanie jest ekskluzywne dla LaRue Enterprises Security Sector.”

„Więc potrzebowaliście pana Wildera, a ja przypadkiem natknęłam się na Strykera jako pierwsza.”

„Pan Wilder?”

„Twój cel. Był na moim locie i wyczułam jego wilka Deltę. Stewardesa wylała na niego wino, a kiedy dotarliśmy do Chicago, poszedł zmienić koszulę. Zobaczyłam Strykera trzymającego znak i założyłam, że moja babcia zorganizowała, żeby wilk o wysokiej randze mnie przewiózł.”

„Twoja babcia, czyli Raven LaRue?”

„Raven LaRue Theodorus. To matka mojego ojca.”

„Tak, oczywiście.” Zawahał się. „Słuchaj Cassi, póki tu jesteś, może lepiej nie ujawniać swojego związku z LaRue. Jeszcze nie teraz.”

„Nie pozwolisz mi wyjechać?” zapytałam, a myśl o opuszczeniu tego miejsca natychmiast wywołała ból w mojej piersi.

„Nie jesteś tu więźniem. Chciałbym jednak, żebyś została naszym gościem jeszcze przez jakiś czas, dopóki tego nie rozgryziemy. Nie chcę, żebyśmy podejmowali pochopne decyzje, a przez 'my' mam na myśli ciebie.”

„Ale co jeśli—”

„GDZIE ONA JEST?” Głośny głos odbił się echem w korytarzu, a drzwi do biura otworzyły się z hukiem. Odwróciłam się i zobaczyłam dostojnie wyglądającego Alfę, który skanował pokój wzrokiem. Był wysoki i przystojny. Miał takie same brązowe, falujące włosy jak mój partner, te same brązowe oczy i kwadratową szczękę. Nie potrzebowałam przedstawienia, żeby wiedzieć, że to ojciec Michaela.

„Tato—”

„To ona? Co za piękność!” Podszedł bliżej, stanął obok syna i uśmiechnął się do mnie promiennie.

„Alfo Crow, to dla mnie zaszczyt w końcu pana poznać.” Wstałam i skinęłam głową z szacunkiem.

„Nie wyczuwam ani nie czuję wilka, musisz być człowiekiem. Nie ma w tym nic złego. Moja partnerka, jego matka, też była człowiekiem. Wasze szczenięta i tak będą przeznaczone do wielkości.” Na twarzy Michaela pojawiło się zaskoczenie, gdy ojciec kontynuował.

„Tato—” Michael nie mógł się wtrącić.

„Wybacz mi, Selene powiedziała mi, że córka Syble jest tutaj, a Stryker mógł przypadkowo powiedzieć, że jest twoją partnerką. Co za cudowny zwrot losu.” Promieniował radością.

„Dobrze, nie przesadzajmy—”

„Michael jest moim jedynym synem, a cały los Królestwa Księżyca został ocalony przez twoją matkę. Nie mogę się doczekać, żeby w końcu ją poznać.” Uśmiechnął się do mnie, a ja mogłam tylko głupkowato odwzajemnić uśmiech. Nie miałam słów i spojrzałam na mojego partnera, szukając pomocy.

„Tato, Cassi i ja dopiero się poznajemy. Chcielibyśmy poczekać, zanim ogłosimy to publicznie—”

„Na co czekamy? Sama Bogini Księżyca was połączyła. To absolutne błogosławieństwo, że skończyłeś z córką kobiety, która uratowała ci życie. To wszystko jest częścią twojego przeznaczenia, a ty nie młodniejesz.” Poklepał syna po plecach.

„Panie, miałam długą podróż i dopiero co spotkałam mojego, mojego partnera. Muszę poukładać kilka rzeczy i porozmawiać z moją rodziną.” Udało mi się powiedzieć i zastanawiałam się, czy on także nienawidzi mojej rodziny. Czy byłby tak samo akceptujący, wiedząc o moim pochodzeniu?

„Oczywiście, moja droga. Mój syn będzie się tobą dobrze opiekował, jak Królową, którą wiem, że jesteś przeznaczona być.”

„Och, zdecydowanie traktuje mnie jak Królową.” Zaśmiałam się, myśląc o tym, jak byłam przywiązana do krzesła tego ranka, a potem o gorącym pocałunku przed chwilą. Michael uśmiechnął się nieśmiało i przeczesał palcami swoje bujne włosy, czując się nieswojo.

„Tato, właśnie miałem pokazać Cassi teren.” Michael powiedział i chwycił mnie za rękę. Przełknęłam ślinę, czując mrowienie, które przebiegło przez moje ramię, gdy wyprowadzał mnie z biura.

"Oczywiście." Potem zawołał za nami: "Jutro jest pełnia księżyca, jeśli zdecydujecie się na ceremonię od razu."

Przeszliśmy przez dom stada i wyszliśmy przed frontowe drzwi, zanim puścił moją rękę i zatrzymał się.

"Przepraszam za mojego ojca, może być trochę... zapalczywy."

"Rozumiem. Przypomina mi bardzo moją babcię."

"Babcię?"

"Moją babcię. Zawsze mówi o przeznaczeniu i partnerach."

"Cześć, Alfo." Kobieta ubrana tylko w sportowy stanik i spandeks, prezentując swoją niesamowicie wyrzeźbioną sylwetkę, wyszła z domu stada.

"Milla." Przywitał ją. Rzuciła mi spojrzenie i przeszła obok nas, trzymając butelkę wody i ręcznik, jakby się spieszyła na zajęcia jogi.

"Każdy w naszym stadzie trenuje od piątego do sześćdziesiątego roku życia, nieważne, czy jest wojownikiem czy Omegą." Powiedział mi.

Nie zastanawiałam się nad treningiem stada, myślałam o tęsknym spojrzeniu, które rzuciła mojemu partnerowi. "Zabierzesz mnie teraz na wycieczkę?"

"Naprawdę chcesz?" Wyglądał na zaskoczonego.

"Oczywiście." Chciałam zobaczyć wszystko. Król Wyrzutków zawsze był opisywany jako potwór, który przyjmuje przestępców i dzikie bestie, aby stworzyć armię. Byłam gotowa dowiedzieć się, czy to prawda.

"Chciałabyś iść pieszo, czy pozwolić swojej wilczycy rozprostować nogi?"

Usłyszałam, jak Cia wydała cichy skowyt i choć bardzo chciałaby rozprostować nogi, nie byłam pewna, czy teraz jest odpowiedni moment, żeby on zobaczył Cia.

"Jeszcze czuje się trochę przytłumiona przez wilczy jad." Skłamałam.

"Och, rozumiem. Ma jakieś imię?"

"Cia."

"Proszę, przekaż Cia, że przepraszamy za wilczy jad. Maverick nie jest teraz zbyt szczęśliwy z powodu mnie." Powiedział, a Cia znów wydała skowyt, zadowolona, że jej partner się martwi.

"Jesteśmy blisko jeziora?" Zapytałam, czując pulsowanie wody z wielkiego zbiornika.

"Tak, jezioro Erie jest kilka mil stąd. Skoro nie biegniemy, chciałabyś pojechać?" Zapytał.

"Pojechać? Macie tu konie?"

"Nie." Zaśmiał się. "Quady. Możesz jechać na moim, jeśli chcesz."

"O, wiem jak jeździć na quadzie." Uśmiechnęłam się. Dorastając w gajach oliwnych, albo jeździło się wózkami golfowymi, albo quadami. Dotarliśmy do dużego garażu i podeszliśmy do quadów. Zdałam sobie sprawę, że nadal mam na sobie długą dżinsową spódnicę, a rozkładanie nóg na quadzie może nie być teraz najlepszym pomysłem.

"Myślę, że muszę zmienić ubranie." Powiedziałam mu.

"Spokojnie, mam to." Odpalił quada i podniósł mnie, sadzając bokiem, przed sobą. Słodka Bogini Księżyca, jego zapach był oszałamiający, i nawet nie mogłam się opierać. Siedziałam jak potulny kot domowy, gdy pochylił się do przodu i chwycił za kierownicę.

Z moimi plecami przyciśniętymi do jego klatki piersiowej, ruszyliśmy po terytorium. Drzewa były tak wysokie i gęste. Domy stada były idealnie wkomponowane w drzewa z małymi drogami i ścieżkami. Zatrzymaliśmy się przy dużym stawie niedaleko domu stada.

Wyjaśnił, że szczenięta uwielbiają w nim pływać latem i jeździć na łyżwach, gdy zamarza zimą. Przejechaliśmy się po okolicy, a on wskazał domek dla szczeniąt, zewnętrzną arenę treningową, wewnętrzne obiekty treningowe, ogród, sad jabłoniowy, zewnętrzny pawilon używany na spotkania stada, ceremonie, wydarzenia i wieczory filmowe.

Szliśmy dalej wydeptaną ścieżką przez las w stronę wielkiego jeziora. Czułam ciepło jego klatki piersiowej przy moich plecach, co było idealne, biorąc pod uwagę, że powinnam była zabrać kurtkę. Cia była całkowicie zadowolona, wiedziałam, że Maverick też musi być.

Las otworzył się na niesamowity widok jeziora. Po naszej lewej stronie była piaszczysta plaża, po prawej pomost i kilka domków nad jeziorem. Wyłączył quad, zszedł i pomógł mi zejść. Zaczęliśmy iść wzdłuż linii drzew, a on wyjaśniał mi szczegóły.

„Ośrodek rekreacyjny jest obok pomostu. Cały sprzęt do sportów wodnych jest tam przechowywany. Wszystko od kajaków, łodzi, sprzętu wędkarskiego, dmuchańców, desek wiosłowych, co tylko chcesz. Domki też są nasze, do użytku watahy. I to wszystko jest prywatną własnością.”

„Jest pięknie.”

„Noc przy ognisku na tej plaży była jednym z moich ulubionych wspomnień z dzieciństwa.” Powiedział mi.

„A co teraz jest twoim ulubionym?” zapytałam.

„Naturalne gorące źródło na północnym krańcu naszego terytorium.” Powiedział, a ja zastanawiałam się, czy planuje mi to teraz pokazać.

„Przepraszam na chwilę, starsza osoba mieszka w tym domku tam. Chcę szybko sprawdzić, jak się ma. Niedawno straciła swojego partnera i nie przyjmowała odwiedzających. Powinno mi to zająć tylko kilka minut, jeśli to dla ciebie w porządku?”

„Proszę, niech cię to nie powstrzymuje. Po prostu będę podziwiać piękne otoczenie.” Uśmiechnął się do mnie delikatnie i szybko ruszył do drugiego domku.

Chłodny wiatr wiał od jeziora, zapach ziemi i energia wielkiego zbiornika wodnego ożywiały mnie. Czułam, jak energia pulsuje przez moje ciało, gotowa zginać żywioły na moją wolę. Zauważyłam coś ruszającego się przy linii drzew obok mnie. Odwróciłam się i spojrzałam w las, ale nic nie zobaczyłam. Skierowałam wiatr w swoją stronę i wyczułam zapach jelenia. Cia błagała o polowanie, ale nie byłam pewna, czy to dobry moment, żeby pozwolić mu zobaczyć Cia. Mogła łatwo zastraszyć jego wilka.

W tym momencie poczułam, jak mój telefon wibruje i wyciągnęłam go z tylnej kieszeni. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Seante, stuknęłam ekran i odebrałam.

„Seante?”

„Och Cassi, tak mi przykro. Naprawdę to zawaliłam. Wróciłam po evvie i kiedy wróciłam na lotnisko, zorientowałam się, że zostawiłam paszport u ciebie po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa. Nie mogłam dostać się na kolejny lot do Chicago, ani tym bardziej do Grecji.” Powiedziała.

„W porządku.” Zapewniłam ją.

„Jak idzie warsztat?” Zapytała.

„Umm, cóż, nie jestem na warsztacie. Coś się wydarzyło. Opowiem ci, kiedy wrócę w ten weekend.”

„Powinnam zadzwonić do twojej mamy? Wszystko w porządku?” W jej głosie słychać było nerwowe napięcie.

„NIE! Nie dzwoń do niej. Wszystko jest w porządku. Zostań w mieszkaniu, a ja powinnam wkrótce wrócić. Jeśli ktoś zapyta, jestem na warsztacie. Muszę kończyć, zadzwonię i sprawdzę, co u ciebie za kilka dni.” Powiedziałam i rozłączyłam się. Poczułam jego zapach, jak podchodził za mną i odwróciłam się.

„Wzywasz ekipę ratunkową?” Uśmiechnął się do mnie.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział