Rozdział 3 Rozdział 3

Violet

– Podobno w biurze szykują się jakieś grube roszady. No i podobno właśnie zwolniło się stanowisko dyrektora do spraw przejęć. Ciekawe, kto je zgarnie?

Z trudem powstrzymałam się, żeby się nie uśmiechnąć.

Od jakiegoś czasu faktycznie byłam faktyczną szefową działu przejęć, ale nie miałam pojęcia, że Nate planuje mnie awansować.

Czy to znaczyło, że już domknęliśmy projekt Szmaragd? Nate rzucił kiedyś mimochodem, że otworzy wyższe stanowisko zaraz po tym, jak zgarnę dla nas ten przetarg.

Czyżby w końcu dotarło do niego, jak bardzo spieprzył sprawę, i próbował to naprawić? Nadzieja aż rozlała mi się ciepłem po piersi.

– Widzisz? Naprawia to – powiedziałam do Rain, a ona tylko mruknęła:

– No, zobaczymy w praniu.

Następnego dnia, kiedy zaparkowałam auto i ruszyłam w stronę biurowca, co chwilę łapałam na sobie spojrzenia ludzi, którzy ściszali głos i szeptali coś między sobą.

Widocznie plotka o nowym stanowisku już się rozeszła.

– Słyszałam, że mają ogłosić nowego dyrektora.

– Rządzić alfą i w domu, i w pracy… czego chcieć więcej?

– Ona ma alfę całkiem owiniętego wokół palca.

Urwane urywki rozmów docierały do moich uszu, a ja walczyłam, żeby nie parsknąć zwycięskim uśmiechem.

– Dzień dobry, panno Violet – przywitała mnie moja asystentka, Jenna, kiedy weszłam do swojego gabinetu.

Niedługo będzie się do mnie zwracać „Luno”, jak tylko wszystko stanie się oficjalne.

Ta myśl rozciągnęła mi usta w lekkim uśmiechu, podczas gdy Jenna streszczała mi dzisiejsze spotkania i omawiała plan tygodnia.

– Sprawdź proszę, kiedy Nate ma wolne w kalendarzu – poprosiłam, a ona od razu połączyła się z jego sekretarką.

Po krótkiej rozmowie poinformowała mnie:

– Alfa Nate wyczyścił sobie dziś cały grafik, żeby spotkać się z kilkoma potencjalnymi nowymi klientami.

– Nowymi klientami? – spojrzałam na nią znad papierów.

Byłam szefową działu przejęć, więc wszyscy nowi klienci trafiali najpierw do mnie. Dopiero po mojej akceptacji mieli w ogóle szansę usiąść z Natem przy jednym stole.

Mieliśmy sztywny, wypracowany latami protokół, więc to było co najmniej dziwne, że jakiś nowy klient pojawił się bez mojej wiedzy. Może trzymał to wszystko w tajemnicy na wielkie wejście, wielkie ogłoszenie awansu.

– Mówiła, kto to? – dopytałam, a Jenna pokręciła głową.

– Podobno ściśle tajne.

– „Ściśle tajne” brzmi jak ściema – ostrzegła Rain.

– Może po prostu szykuje ten awans – powiedziałam bardziej do siebie niż do niej.

– A skąd. On właśnie kombinuje, jak koncertowo spieprzyć swoją drugą szansę z tobą – Rain jak zwykle skrupulatnie odhaczała mu punkty na niewidzialnej liście.

Skinęłam Jennie krótko głową, zachowałam spokój i skupiłam się na pracy, ignorując uporczywe komentarze Rain.

Godzinę później dotarłam do ostatniej strony teczki.

Kontrakt był gotowy do podpisu. Brakowało tylko podpisu Nate’a, zanim wyślemy go do naszego działu prawnego.

Mogłam przekazać to przez Jennę, ale ciekawość wygrała, więc ruszyłam do jego gabinetu sama.

Sekretarki nie było przy biurku, za to Derek, jego beta, stał jak straż przy drzwiach.

– Przykro mi, ale mam ścisły zakaz od Alfy. Nikogo nie mogę wpuścić.

– Ja nie jestem „nikogo” – przypomniałam mu chłodno, ale wtedy po korytarzu poniósł się obcy głos:

– Hej, jestem umówiona z waszym alfą, sam prosił, żebym przyszła.

Odwróciłam się i zobaczyłam Nicole, która uśmiechała się słodko do Dereka i kompletnie mnie ignorowała.

– Oczywiście, czeka na panią – odparł Derek i bez wahania ją wpuścił.

Żołądek zacisnął mi się boleśnie.

Ruszłam, żeby wejść za nią, ale Derek wystawił rękę przede mnie i zatrzasnął mi drzwi przed nosem.„Sorry, rozkazy alphy.”

– Wpuść mnie! Mam ważny kontrakt do omówienia – rzuciłam, ale tylko pokręcił głową.

– Musisz poczekać, aż alpha będzie wolny.

– Guzik będę czekać – warknęłam i popchnęłam drzwi, zanim zdążył mnie powstrzymać.

W środku zobaczyłam Nate’a, który coś oglądał na laptopie, a Nicole pochylała się nad nim, z ręką zaciśniętą na jego ramieniu, jakby zaznaczała teren.

– Co tu się dzieje? Nate, czemu cały dzień mnie unikasz? – zażądałam odpowiedzi.

Już miał wstać, ale Nicole delikatnie go przycisnęła z powrotem do fotela i ujęła jego twarz w dłonie.

– Spokojnie. Po co się tak nakręcać?

– Dlaczego, do cholery, pozwalasz jej się tak macać?! – straciłam resztki panowania nad sobą.

Jakby specjalnie, Nicole zostawiła rękę na jego ramieniu i wbiła we mnie wzrok.

– Wyluzuj, jest przepracowany, pomagam mu trochę odpocząć.

– Macając go po całym ciele? – odbiłam piłeczkę, a ona jeszcze miała czelność wyglądać na obrażoną.

– Uważaj na ton, Violet – warknął Nate, a ja wbiłam w niego oszołomione spojrzenie.

– Mówiłem ci, żebyś się uspokoiła, prawda? Nie potrzeba ci więcej stresu w życiu.

Głaskała go i kręciła się przy nim jak jego dziewczyna, a on posyłał mi spojrzenia pełne jadu.

– Słuchaj, Violet, wiem, że trudno być w porządku wobec swojego partnera, kiedy on tylko zapieprza całymi dniami. Ale musisz zrozumieć, że robi to dla ciebie.

Zamrugałam zdezorientowana.

– Co ty wygadujesz?

– Serio, Violet. Jak długo zamierzasz udawać taką świętą i naiwną? – zapytał Nate, a w jego głosie aż kipiała trucizna.

Nicole pokręciła głową i szepnęła:

– To jest twoje biuro, Nate. Chcesz, żeby pracownicy gadali i obrabiali ci tyłek? Masz klientów czekających za drzwiami. Uspokój się, proszę.

Czyli to ona przyprowadziła nowych klientów? Tych, dla których Nate wyczyścił sobie cały dzisiejszy grafik?

– Proszę cię, po prostu przyznaj się do błędu i błagaj go o wybaczenie, Violet. To naprawdę nie jest takie trudne – nalegała, a Nate rozsiadł się w fotelu, jakby to ona tutaj wydawała polecenia.

– Wybaczenie za co?! – wrzasnęłam, nienawidząc tego, jak ona go uspakaja w sprawie, której nawet nie ogarniam, a on jej na to pozwala.

Odwróciła ekran laptopa w moją stronę.

– Naprawdę nie powinnaś była tego robić, Violet.

Wbiłam wzrok w ekran i serce mi zamarło. Na stronie randkowej widniał profil z moimi danymi i kilkoma bardzo sugestywnymi zdjęciami. Takimi, jakich nigdy w życiu nie zrobiłam.

Oderwałam wzrok od ekranu i spojrzałam na Nate’a.

– To nie jestem ja. I to nie ja założyłam ten profil.

– No tak, i pewnie tych rozmów też nie prowadziłaś, co? – prychnął. – Jesteś aż tak zdesperowana, że byłaś gotowa się sprzedać dla odrobiny uwagi?

Walnął dłonią w biurko i kliknął w wiadomości, w których roiło się od wulgarnych, jednoznacznych treści.

Nicole tylko pokręciła głową.

– Rozumiem, chciałaś jego uwagi, ale to naprawdę nie jest sposób, Violet. Cudem udało nam się ściągnąć ten profil i rozmowy, ale co by było, gdyby się rozeszło, że przyszła żona Nate’a zachowuje się aż tak desperacko…

Urwała, a ja zobaczyłam, jak kostki u rąk Nate’a bieleją, gdy zaciska pięści.

– Jesteś dla niej za dobra, Nicole. Gdyby nie ty, już dawno wyrzuciłbym ją za drzwi. Robi mi się niedobrze, jak na nią patrzę.

Zastygłam w miejscu, sparaliżowana. Słowa mężczyzny, którego kochałam, uderzyły we mnie jak policzek. Stałam tam jak skamieniała, czując, jak coś we mnie pęka.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział