Rozdział 4 Rozdział 4
Violet
Nate patrzył na mnie z czystą nienawiścią, a ja aż zesztywniałam z szoku.
– Nate, znasz mnie od dziecka. Nigdy w życiu nie zrobiłabym czegoś takiego.
Błagałam, ale on uniósł rękę, jakby już dawno wydał wyrok.
– Zamknij się! – warknął, a Nicole znowu powstrzymała go przed poderwaniem się z miejsca. Jakby kurczowo trzymała bombę, która zaraz wybuchnie.
– O to ci chodziło od samego początku, Nicole? Pojawiłaś się zaledwie dwa dni temu i już nie tylko próbujesz wbić klin między nas, ale jeszcze zabrać mi pracę. Gdybyś miała choć odrobinę wstydu, nie rzucałabyś się na zajętych facetów.
Gotowałam się ze złości.
Ona jednak tylko zamrugała z zaskoczeniem i spojrzała na Nate’a, a w jej oczach zebrały się łzy.
– Mówiłam ci, że nie chcę, żeby cokolwiek na mnie zwalano… – zaczęła, ale Nate chwycił ją za nadgarstek.
– Nie będziesz niczego brała na siebie, Nicole. Zostajesz.
– Chyba można to uznać za straconą szansę. Została ci ostatnia – przypomniał mi cicho Rain, ale ja byłam zbyt skupiona na tym, jak Nate trzyma dłoń Nicole, żeby mu odpowiedzieć.
– Ten profil jest fałszywy, Nate. Uwierz mi! Każdy może użyć Photoshopa, żeby mnie w coś wrobić – spojrzałam na niego przez łzy, ale moje błagania odbijały się od niego jak grochem o ścianę.
– Zdjęcia mogą kłamać, ale nagrania już nie, prawda?
Zmarszczyłam brwi zdezorientowana, bo na ekranie zaczęło odtwarzać się nagranie z restauracji, w której byliśmy poprzedniego dnia. Patrzyłam, jak cała scena przewija się jeszcze raz: jak wpadają tam bandyci, a Nate rzuca się ratować Nicole.
– Nic z tego nie rozumiem – powiedziałam, wlepiając w nich wzrok, jakbym czekała na jakąś sensowną odpowiedź.
– Tutaj – Nate szybko przewinął film do tyłu i przybliżył konkretny fragment, ten ze mną.
– Popatrz na siebie.
Zaczynało się ode mnie, jak przeglądam się w odbiciu, tak jak wtedy.
Ale w zbliżeniu wyglądało to tak, jakbym z samozadowoleniem się podziwiała. I jakbym siedziała idealnie po przekątnej, dokładnie w linii wzroku tego obcego faceta, który mnie uratował.
Widać było ten krótki uśmiech na mojej twarzy, kiedy patrzyłam, jak kelnerka się peszy.
Dla mnie to była czysta ciekawość. Nic więcej. Ale widziane teraz, z tego jednego kąta… wyglądało jak tęsknota. Jakbym kogoś pożądała.
W następnych sekundach przybliżono tylko nas dwoje – ten krótki moment, kiedy nasze spojrzenia się spotkały.
– Przyłapałem cię wtedy na gorącym uczynku, prawda, Violet? Jeszcze nazwałem cię słodką dziewczyną. Kto by pomyślał, jakie gierki urządzasz mi prosto przed nosem! – rzucił Nate.
– Ja… ja nadal nie rozumiem, co ty właściwie próbujesz mi udowodnić. Przecież ledwo na niego patrzę – powiedziałam, a on z hukiem walnął dłonią w stół. Aż cofnęłam się o krok, tak mną szarpnęła ta gwałtowna reakcja.
– Jak śmiesz udawać taką naiwną i niewinną, Violet? To nagranie leciało w kółko na wszystkich kanałach informacyjnych od czasu ataku. I wiesz, co je wszystkie łączy?
– To, że zostawiłeś mnie tam na pewną śmierć, a sam zwiałeś z Nicole? – odcięłam się, ale on ryknął na mnie jak rozwścieczony.
– To, że w każdym jednym patrzysz na tamtego typa, jakbyś chciała od razu wślizgnąć mu się do łóżka. A potem się do niego uśmiechasz, wpadasz w jego ramiona pod przykrywką ataku. Może nawet go pocałowałaś. Nic dziwnego, że tak się starałaś, żeby ładnie wyglądać i tak się wystroiłaś.
Prawie parsknęłam gorzkim śmiechem.
– Ubrałam się dla ciebie, Nate. Nawet nie wiem, kim on jest.
– To był twój plan od samego początku? – warknął. – Żeby mnie trzymać przy sobie, a potem pójść do łóżka z pierwszym lepszym bogatym dziadem, którego znajdziesz? Przecież on nawet nie jest w naszym wieku, do jasnej cholery! – Trzasnął klapą laptopa, a ja wyszeptałam:
– Nawet się nie obejrzałeś, jak uciekałeś z Nicole!
– Nawet nie waż się brudzić jej imienia, kiedy to ty jesteś zgniła i upaprana!
Wyciągnęłam rękę, żeby dotknąć jego dłoni, ale strząsnął mnie z siebie z wściekłą stanowczością.
– Ciekawa jestem, jak teraz się z tego wykręcisz – warknął Nate i przewinął nagranie do momentu, kiedy obcy mężczyzna ruszył w moją stronę.
Patrzyłam, jak łapie mnie za ramiona.
Podniosłam na niego wzrok, wciąż oszołomiona, gdy mężczyzna pobieżnie sprawdzał, czy nic mi nie jest, muskając przelotnie palcami moją twarz.
– No patrz, jak pozwalasz mu przyciągnąć się do siebie, jak do jakiegoś namiętnego uścisku. Jak ci mięknie spojrzenie, kiedy rzuca ci parę słodkich słówek. Taka jesteś napalona!
– Zamarłam z szoku, nie przytulałam go – wyjaśniłam, ale kąt nagrania znowu się zmienił.
Teraz stał tyłem do kamery, lekko przekrzywiając głowę i pochylając się nade mną, z dłonią obejmującą moją twarz.
– Wyluzuj, Nate. Jesteś bezpieczny i miły, może ona po prostu chciała poczuć odrobinę niebezpieczeństwa – mruknęła Nicole.
Co jest, kurwa?
– Sam jesteś alfą, ale zamiast stanąć do walki ze szmaconymi bandytami, chowałeś się za filarami jak pieprzony tchórz, podczas gdy on rozwalił ich wszystkich sam i mnie uratował – wrzasnęłam, nie mogąc się dłużej powstrzymać, a te słowa zraniły go bardziej niż cokolwiek, co powiedziała Nicole.
Nate aż się gotował ze złości.
– Patrz, jaka jesteś chętna, żeby bronić tego skurwiela. Obgadujesz własnego chłopaka, żeby poprzeć typa, którego nawet nie znałaś do wczoraj. A może już z nim spałaś…
– Jak ty możesz w ogóle takie rzeczy mówić? – mój głos się załamał, chropawy od bólu.
– Może ona się po prostu dusiła w tym związku, Nate, bo ty wiecznie zajęty pracą – Nicole nie zmarnowała okazji, żeby dolać oliwy do ognia.
– Każdemu zdarza się zły wybór, Violet. Dopilnuję, żeby Nate ci wybaczył ten błąd. Wystarczy, że będziesz błagać wystarczająco mocno.
Starałam się nie pozwolić, żeby wściekłość buzująca mi w żyłach popchnęła mnie do jakiejś głupoty.
To tylko dałoby jej więcej amunicji.
Zacisnęłam więc palce w pięści tak mocno, że poczułam, jak coś ciepłego wypływa mi z dłoni.
Ból pomógł mi się skupić.
– Tego chciałaś? – wycedziłam. – Gratulacje, udało ci się rozwalić mi dom i serce. – Przez ułamek sekundy wyglądała na zakłopotaną.
Ale Nate błyskawicznie ruszył jej w sukurs.
– Chcę, żeby cię nie było w moim życiu. I nie chcę więcej oglądać twojej twarzy. Nie zasługujesz na drugą szansę.
– To ty właśnie straciłeś wszystkie swoje szanse – powiedziałam do Nate’a, który kompletnie nie rozumiał, co mam na myśli. I nie zamierzałam mu tłumaczyć.
Za to Rain już straciła cierpliwość.
„On nawet nie był wart tej ostatniej szansy. Wypuść mnie, a rozszarpię mu gardło na strzępy” – wściekła się Rain, ale ja tylko ciężko westchnęłam.
„Przepraszam, że wcześniej cię nie posłuchałam, ale pozwól mi to załatwić po mojemu.” Wyłapała surowy ból w moim głosie i, na szczęście, się wycofała.
Wyprostowałam się wtedy i powiedziałam:
– Skoro już postanowiłeś, że to ja jestem winna, nie zamierzam marnować tchu na tłumaczenie czegokolwiek, Nate.
