Rozdział 119

Znowu musiałam przysnąć, bo kiedy się obudziłam, miałam w ustach smak waty, a kończyny ciążyły mi jak z ołowiu. Za to wciąż było mi ciepło. Do nosa dobiegł mnie zapach lawendy, cynamonu i czegoś jeszcze. Ciepłego, znajomego. Przez krótką chwilę nie bardzo wiedziałam, gdzie jestem. Potem dotarł do mn...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie